Za trud­ne dla mnie, chciał­bym napi­sać, ale mimo że podwój­ny album We Will Fail nie zawie­ra pio­se­nek, lecz eks­pe­ry­men­ty z ryt­mem i moc­no prze­two­rzo­ny­mi sam­pla­mi, przy­cią­ga jak magnes.

wewillfailAleksandra Grünholz, czy­li We Will Fail, mówiąc o kon­cep­cji pły­ty, powo­łu­je się na Johna Cage’a i Fluxus – chcia­ła iść w dwie stro­ny naraz, opo­wie­dzieć tę samą histo­rię na dwa spo­so­by. Pierwsza pły­ta jest spo­koj­niej­sza i wie­lo­war­stwo­wa, peł­na deta­li, któ­rych odkry­wa­nie ma dać przy­jem­ność, a dru­ga moc­na, pro­sta, agre­syw­na.

Wszystko to dzie­je się na skra­ju takich gatun­ków, jak eks­pe­ry­men­tal­na elek­tro­ni­ka, tech­no, noise, elec­tro. Z wiel­ką dys­cy­pli­ną Grünholz ładu­je w te krót­kie utwo­ry melo­dyj­ne par­tie syn­te­za­to­rów i nie­okieł­zna­ny hałas, nie pozwa­la­jąc na to, by rytm – naj­waż­niej­szy ele­ment jej pra­cy – wpadł w jed­no­staj­ność na zbyt dłu­go. Wokale pobły­sku­ją gdzie­nie­gdzie w for­mie sam­pli, nagrań tere­no­wych.

Ta dys­cy­pli­na i dopra­co­wa­nie odróż­nia We Will Fail od anar­chicz­ne­go duetu RSS B0YS, któ­ry pozwa­la pro­wa­dzić się muzy­ce, cele­bru­jąc impro­wi­za­cję, nie­spo­dzie­wa­ny, przy­pad­ko­wy dźwięk czy rytm. We Will Fail z kolei zacho­wu­je peł­ną kon­tro­lę, by zaska­ki­wać, ocza­ro­wy­wać słu­cha­cza nie­ty­po­wy­mi kon­tra­sta­mi i zwro­ta­mi akcji. „Hand That Heals / Hand That Bites” ma już spo­ro recen­zji za gra­ni­cą, ale ta zgrab­na, kolo­ro­wa pły­ta war­ta jest też pol­skich uszu.

Tekst uka­zał się 18/3/16 w Wyborcza.pl/kultura - tam­że wię­cej recen­zji

Dodaj komentarz