Raphael Saadiq — The Way I See It

Posted on 15/12/2009 by

0


Podobizna Raphaela Saadiqa na okładce budzi naj­gor­sze obawy co do zawar­to­ści muzycz­nej jego płyty. Elegancki czar­no­skóry oby­wa­tel z natchnioną miną Śpiewa. Pod kra­wa­tem, w rogo­wych oku­la­rach, uwiecz­niony w ruchu sce­nicz­nym. Czyli: jesz­cze nie słu­cha­łeś, a już wiesz. Soulowe poście­lówy, wyzna­nia z ręką na sercu, ksero raczej z lat 60. niż 70. Nie tak źle, ale wszystko już było.

saadiq-thewayTo nie tak. Ten Czarny to nie­prze­cięt­nie zdolny typ. Saadiq, rocz­nik ’66, czarną muzykę z wytwórni Motown i Stax miał na śnia­da­nie, obiad i kola­cję. Od lat jest nie tylko muzy­kiem, ale także cenio­nym pro­du­cen­tem. „The Way I See It” to jego czwarta solowa płyta. Przy każ­dym utwo­rze czy­tamy: „Vocals, Guitar, Bass and Drums by Raphael Saadiq” — do tego lista kil­ku­na­stu lub wię­cej muzy­ków. Stare, cie­płe, aksa­mitne brzmie­nie, pro­fe­sjo­na­lizm w każ­dym calu. Na czarno-białych zdję­ciach we wkładce Saadiq pozuje ze sta­rymi mikro­fo­nami, ale zdra­dza go to jedno, na któ­rym się śmieje. Te rze­czy wcale nie są smęt­nymi bal­la­dami pod publikę — tęt­nią życiem i bitem przy­sta­ją­cym raczej do piąt­ko­wego wyj­ścia z pracy łama­nego przez począ­tek imprezy niż leni­wego sobot­niego przed­po­łu­dnia. Saadiq w tej muzyce poru­sza się z natu­ralną swo­bodą, jara się nią, oddy­cha tym, co robi — rhy­thm & blues, soul, swing, jego kawałki brzmią jak Martha & The Vandellas („Big Easy”) albo Temptations. Główny boha­ter kapi­tal­nie wymie­nia się woka­lem z Joss Stone, woka­listką soul... z Dover („Just One Kiss”). Słychać typowy dla motow­no­wego bitu tam­bu­ryn („Love That Girl”).

A jed­nak ta płyta to nie kalka ani zle­pek wspo­mnień z dzie­ciń­stwa — to jest bie­żące i przede wszyst­kim broni się jako całość. Autentyczne i zaan­ga­żo­wane, zro­bione na poważ­nie i wcale nie tak „stare” w brzmie­niu. Saadiq jest dla mnie praw­dziwy, jego nagra­nie robi wra­że­nie stwo­rzo­nego nie „pod kogoś”, lecz dla samej przy­jem­no­ści obco­wa­nia z duchem lat rewo­lu­cji — raso­wej, muzycz­nej, sek­su­al­nej. To nie­wia­ry­godne, że w kli­ma­cie — co zna­nego by tu przy­wo­łać — kawałka „Let’s Stay Together” z sound­tracku „Pulp Fiction” albo Marvina Gaye w 2008 roku można zbu­do­wać od A do Z pełną wypo­wiedź arty­styczną. Saadiqa okre­ślił­bym jako ostrzej­szego niż wspo­mniane rze­czy, ale tym bar­dziej zaska­kuje to, jak łatwo wcho­dzi w głowę jego płyta. Obok sie­bie wystę­pują na „The Way I See It” Stevie Wonder (szkoda, że tylko gra na har­mo­nijce) i Jay-Z. Saadiq łączy pokolenia?

Recen­zja pocho­dzi z numeru 5/2009 miesięcz­nika „Lampa

Posted in: recenzje