Ko­lej­na pły­ta za­re­je­stro­wa­na przez jed­ne­go z naj­bar­dziej uta­len­to­wa­ny­ch pro­du­cen­tów mło­de­go po­ko­le­nia - Mi­cha­ła Ku­pi­cza. Lot­to to trio, w któ­re­go skła­dzie są im­pro­wi­za­to­rzy: kon­tra­ba­si­sta Mi­ke Maj­kow­ski (Blip, Ro­il, Ha­ilu Mer­gia Trio), per­ku­si­sta Pa­weł Szpu­ra (Wo­vo­ka, Cu­kun­ft, He­ra) i gi­ta­rzy­sta Łu­ka­sz Ry­chlic­ki (m.in. Kri­sten).

lotto-askthedustZda­rza im się dzia­łać w re­jo­na­ch jaz­zo­wy­ch, ale Lot­to to in­na pa­ra ka­lo­szy, w za­ło­że­niu - od­de­ch od „idio­mu jaz­zo­we­go”. Wcze­śniej spo­ty­ka­li się już na sce­nie w róż­ny­ch kon­fi­gu­ra­cja­ch, ale ten skład je­st do­ść świe­ży, za­czął dzia­łać w 2012 ro­ku.

„Ich mu­zy­ka za­wie­ra ele­men­ty roc­ka, im­pro­wi­za­cji, co­un­try i no­ise” - moż­na prze­czy­tać w no­cie pra­so­wej. Bio­rąc pod uwa­gę pa­sję Ry­chlic­kie­go do ha­ła­śli­wy­ch eks­pe­ry­men­tów i udziw­nień brzmie­nia czy skłon­no­ść Szpu­ry do gło­śne­go, eks­pre­syj­ne­go gra­nia - wy­raź­ną zwłasz­cza w je­go im­pro­wi­zu­ją­cy­ch skła­da­ch - „Ask The Du­st” je­st jed­nak al­bu­mem za­ska­ku­ją­co ci­chym, peł­nym sku­pie­nia. Trzej mu­zy­cy nie tyl­ko uważ­nie słu­cha­ją się na­wza­jem, każ­dy roz­wi­ja po­my­sły po­zo­sta­ły­ch, le­cz tak­że świet­nie ope­ru­ją mniej na­tchnio­ny­mi środ­ka­mi, ta­ki­mi jak ci­sza czy po­wtó­rze­nie. Na­wet wte­dy, gdy gra­ją bar­dziej trans­owo, jak w „Man of Me­di­ci­ne” ze świ­dru­ją­cy­mi dźwię­ka­mi gi­ta­ry.

W mo­im ulu­bio­nym „Co­met” Szpu­ra ko­łu­je po ta­ler­za­ch i bęb­na­ch, Ry­chlic­ki w swo­im sty­lu wy­twa­rza nie­śmia­łe fa­le, po­ły­sku­je w wy­so­ki­ch re­je­stra­ch, ba­wi się ru­cho­mym most­kiem (ta­kie znie­kształ­ce­nie dźwię­ku ma w so­bie coś z pu­styn­nej fa­ta­mor­ga­ny). Maj­kow­ski dud­ni i pul­su­je wy­trwa­le, jak­by grał do we­ster­nu z lat 60. Opo­wia­da jed­nak gi­ta­rzy­sta. Gdy pod ko­niec Szpu­ra za­da­je skom­pli­ko­wa­ny rytm, wy­ła­nia się coś na kształt pio­sen­ki pro­wa­dzo­nej przez Ry­chlic­kie­go, ta­ki pu­styn­ny, afry­kań­ski blu­es. I za­raz wszyst­ko się koń­czy.

Każ­dy z ar­ty­stów ma swo­je spo­so­by na to, by in­stru­ment brzmiał nie­ty­po­wo. W fan­ta­stycz­nym, wy­ci­szo­nym „Di­vi­der” gi­ta­ra za­pę­tla mi­ni­ma­li­stycz­ną, roz­ło­żo­ną na wie­le se­kund se­kwen­cję: fla­żo­let, za­gryw­ka na kil­ku stru­na­ch, jed­na nu­ta z po­gło­sem, akord, glis­san­do. Kon­tra­bas je­st ogry­wa­ny smycz­kiem. Per­ku­sja cho­dzi jak na pa­lusz­ka­ch. Brzmia­ło­by to na­wet sen­ty­men­tal­nie, gdy­by nie by­ło ta­kie cie­ka­we, tak do­bre. Wia­do­mo, co zro­bią w na­stęp­nym kół­ku, ale w na­pię­ciu cze­ka się na to, jak to zro­bią. Rów­nie cie­ka­we je­st „Grem­lin-Pro­ne”, z je­dy­ną tu do­gra­ną par­tią: for­te­pia­nem Maj­kow­skie­go z cięż­kim, ba­so­wym akor­dem i so­pra­no­wy­mi dźwię­ka­mi na dru­gim krań­cu ska­li.

Szko­da, że ten al­bum uka­zał się tyl­ko na wi­ny­lu. Do­brze, że mi­mo to da się go po­słu­chać w ser­wi­sie Band­camp. Pol­ska (z za­ha­cze­niem o Bel­gię) tra­sa kon­cer­to­wa Lot­to - na po­cząt­ku mar­ca.

Tek­st uka­zał się 1/3/15 w Wyborcza.pl/kultura - tam­że wię­cej re­cen­zji

Dodaj komentarz