Fonetyka — Requiem dla Wojaczka

Posted on 27/10/2011 by

2


Wydawca twier­dzi, że to Wojaczek a la Depeche Mode. No nie­zu­peł­nie. Trzeba by uznać, że Michał Karnowski legen­dar­nym tek­stem o „żela­znym kanc­le­rzu” osią­gnął sta­tus Wańkowicza XXI wieku.

Może poza „listem do kró­lo­wej Polski” Fonetyka gra bowiem pio­senki mięk­kie, bez napię­cia, kon­fliktu. Syntezatory dają sze­ro­kie tło koja­rzące się z latami 80., „Mówię do cie­bie cicho” wywo­łuje z pamięci coś w rodzaju spo­wol­nio­nego „Simply The Best” Tiny Turner. Gitary okieł­znane. Trochę bra­kuje w tym odwagi, słu­chacz nie dostaje w twarz Wojaczkiem, jest tylko nim głaskany. Całe szczę­ście, że debiut Fonetyki nie „uświęca” zanadto poety, co mogło suge­ro­wać słowo requ­iem w tytule.

Wokalista Przemek Wałczuk śpiewa prze­cia­gle, bez ekwi­li­bry­styki i dość jed­no­rod­nie, jakby przez sen. To takie rozu­mie­nie Wojaczka jako ducha, który nie może odejść, krąży. Słowa wybrzmie­wają wyraź­nie i bez­na­mięt­nie, ale woka­li­sta co parę wer­sów omdlewa. Bardziej do rze­czy jest na początku „Czemu nie ma tan­cerki”, gdy po pro­stu wygła­sza wiersz. To jest mocne. Za chwilę jed­nak zaczyna krę­cić swoje spa­ghetti... Wchodzi ten gitarowo-syntetyczny pop, roz­bły­skują leni­wie jupi­tery sta­dio­nów i poezja znika. A prze­cież orga­zmy, podła wódka, krew mie­sięczna, wie­sza­nie poety pro­szą się o bar­dziej brudną, zaczepną oprawę. W warian­cie mini­mum — o wię­cej różnorodności.

A tu wyścigi z grupą Manchester, pła­ski i nie­prze­bo­jowy, nie­uro­zma­icony pop. Artyści chcą tą płytą zachę­cać do czy­ta­nia Wojaczka, a wręcz pozna­wać z nim słu­cha­czy. Świet­nie wygląda się w bia­łej koszuli i prze­krzy­wio­nym wąskim kra­wa­cie, z błęd­nym wzro­kiem, ale to nie wszystko — nie warto umie­rać w wieku 26 lat. Fonetyka mówi, że żyć dalej też jest trudno. Pod wzglę­dem edu­ka­cyj­nym nie jest źle, dobre i to, każdy kie­dyś zaczy­nał, i tak dalej. Natomiast jeśli komuś Wojaczka przed­sta­wiać nie trzeba, to spo­tka­nie z Fonetyką może go rozczarować.

Z czę­ścią mate­riału można się zapo­znać na tej stronie

Posted in: recenzje