Świeżo brzmią­cy duet sta­rych wyja­da­czy. Historia jakich wie­le: zna­ni muzy­cy miesz­ka­ją­cy w hip­ster­skim Portland i jesz­cze gor­szym Nowym Jorku gra­ją coś, co nie przy­stoi im w macie­rzy­stych gru­pach.

EL-VY-Return-to-the-MoonMuzykę zro­bił Brent Knopf z gru­py Menomena – jego pio­sen­kom bli­żej do nie­za­lu niż popu, ale da się je śpie­wać. Coś jak fil­my z Sundance, wcią­ga­ją­ce, ale miesz­czą­ce się w ocze­ki­wa­niach. Gwiazdą „Return To The Moon” jest jed­nak Matt Berninger, woka­li­sta The National, ele­ganc­ki zawa­dia­ka nie­po­ka­zu­ją­cy się na sce­nie bez butel­ki wina. „Po kon­cer­tach The National otwie­ra­łem w hote­lu taj­ny fol­der The Moon oraz mini­bar, i pra­co­wa­łem”, mówi Matt. W fol­de­rze były szki­ce Knopfa.

Tytułowym utwo­rem EL VY sta­ją w szran­ki z melo­dyj­no-tanecz­ną magią Davida Byrne’a z cza­sów „This Must Be The Place”. Tak zgrab­nych prze­bo­jów Berninger jesz­cze nie śpie­wał. Dalej jest seria wol­niej­szych, ale boga­to zaaran­żo­wa­nych pio­se­nek (na żywo gra­ją w wer­sji wokal i for­te­pian!). Ich nastrój koja­rzy się z łagod­nym obli­czem wytwór­ni Sub Pop: zespo­ła­mi The Shins czy Iron and Wine. Bohaterami utwo­rów Berninger uczy­nił posta­ci inspi­ro­wa­ne muzy­ka­mi kul­to­wej gru­py Minutemen z lat 80. Każe im krą­żyć ze zła­ma­ny­mi ser­ca­mi po Stanach, od Kalifornii po Illinois. Są wąt­ki auto­bio­gra­ficz­ne (rodzin­ne Cincinnati, samot­ność w poko­ju hote­lo­wym, a nawet recen­zja na Pitchforku). Świetna pły­ta.

Tekst uka­zał się 27/11/15 w „Gazecie Wyborczej” - w por­ta­lu wię­cej recen­zji

Dodaj komentarz