Menu Zamknij

Tag: Mitch & Mitch

Którędy ze Szkocji do nieba

Miałem przy­jem­ność być przez trzy dni w Edynburgu, tam gdzie pol­scy arty­ści gra­li na Jazz and Blues Festival. Pojechałem głów­nie zoba­czyć Miczów (zawsze) i – pierw­szy raz – Profesjonalizm. Nigdy nie byłem na Wyspach, w tym kra­ju wpa­da­nia na pasach pod double dec­ker bus, więc uzna­łem, że poje­chać tam i poczuć się jak na Chłodnej bar­dzo war­to. I że może spo­tkam Aidana Moffata albo Stuarta Murdocha, albo Stuarta Braithwaite’a.

Współzawodnictwo grup muzycznych

Poza sen­ty­men­tal­ną wizy­tą w Muzeum Kolejnictwa głów­ną atrak­cją Nocy Muzeów był w tym roku kon­cert Mitch & Mitch na otwar­cie pią­te­go roku dzia­łal­no­ści Placu Zabaw. Piątego lata (Molesta była rok temu?). Spóźniliśmy się. Powrót był kosz­mar­ny. Linia J była OK. Tłumy bawi­ły się tam jesz­cze dłu­go w noc, sam kon­cert skoń­czył się chy­ba jakoś po pierw­szej, nie wiem.

Mitch & Mitch – XXII Century Sound Pioneers

Stara pły­ta, ale no wła­śnie, jara. Trzecich Miczów słu­cham od daw­na i czas już ich pogła­skać. Szkoda, że tym razem nie śpie­wa­ją, ale melo­die wciąż wymy­śla­ją przed­nie. Najlepsze. Gdy do tego, co oczy­wi­ste, doło­żyć bra­wu­ro­we inter­wen­cje sek­cji dętej – powsta­je motyl wagi naj­cięż­szej. Wodolot, któ­ry okrą­ża świat.

Cuda, cuda ogłaszają (Polska 2000–2009)

Zestaw naj­lep­szych płyt dzie­się­cio­le­cia koń­czę nagra­nia­mi, któ­re zaprze­cza­ły i pod­wa­ża­ły (to łatwe), a zara­zem robi­ły nowy rodzaj szu­mu. Niezupełnie wiem, jak mają inni, ale ja na przy­kład uwa­żam, że naj­cie­ka­wiej się dzie­je, gdy spo­ty­ka­ją się oso­bo­wo­ści. Ludzie uta­len­to­wa­ni. Gdy oso­bo­wo­ściom się chce zro­bić coś nowe­go, gdy mają potrze­bę odrzu­ce­nia swo­je­go, za prze­pro­sze­niem, dorob­ku – jest dobrze.