Underground — Mrowisko

Posted on 04/08/2009 by

0


Większość mate­riału to nie­stety zwrotka, refren, zwrotka, przej­ście, i jesz­cze raz, a póź­niej przej­ście od czapy. Można i tak, to wciąż popu­larna metoda tłu­cze­nia kawał­ków na kilo­me­try. Najgorsze jest jed­nak to, że w skali całego tego wydaw­nic­twa domi­nuje jedna ryt­mika. Mimo bucha­ją­cej z pie­ców ener­gii „Mrowisko” jest świet­nym środ­kiem nasen­nym. W tej sytu­acji uwagę przy­ku­wają teksty.

(prze­druk recen­zji z lipcowo-sierpniowej „Lampy”, dzięki uprzej­mo­ści redakcji)

underground-mrowiskoŚląski Underground daje czadu, roc­kuje, ma takie do przodu kawałki. Nie śledzę tej sceny wystar­cza­jąco dokład­nie, żeby pamię­tać, iż debiut „Kto jest kim” został wydany w 2003 przez Warnera. Druga płyta „After Grunge” wyszła w Polskim Radiu, a teraz poka­zało się „Mrowisko”. Brzmienie słodko ana­chro­niczne, gran­dżowe wła­śnie, co ma swój urok – pew­nie każdy, kto uro­dził się w latach osiem­dzie­sią­tych, chcąc nie chcąc otarł się o muzykę Alice In Chains, znał osoby, któ­rych dowo­dem oso­bi­stym było „Badmotorfinger” Soundgarden. Niejednego zachwy­ciły pierw­sze płyty rodzi­mego Illusion. W przy­padku Undergroundu mamy zatem do czy­nie­nia z arche­olo­gią. Czy jed­nak arty­ści nie kopią zbyt płytko?

Mrowisko” przed­sta­wia się z grub­sza jak jeden za mocno wyde­li­ka­cony jazgot prze­dzie­lony frag­men­tami ciszy na 11 ście­żek. Ciekawostką jest utwór „Niy pora­dza” zaśpie­wany po śląsku. Ciekawostka jest naj­moc­niej­szym punk­tem na pły­cie – lirycz­nie przy­po­mina się grupa Jorgusie, bez zło­śli­wo­ści, a muzycz­nie to coś jak Sepultura dla naj­młod­szych. Przyciąga uwagę i OK. Większość mate­riału to nie­stety zwrotka, refren, zwrotka, przej­ście, i jesz­cze raz, a póź­niej przej­ście od czapy. Można i tak, to wciąż popu­larna metoda tłu­cze­nia kawał­ków na kilo­me­try. Jeśli refren, to per­ku­si­sta pom­puje co sił w hi-hat. Jeśli zwrotka, to wszy­scy grają tro­chę ciszej, i koniecz­nie pogłos albo kaczka na gita­rze. Oprócz tego szybko-wolno, solówki dwóch gitar, wej­ścia i zej­ścia na basie itd. Najgorsze jest jed­nak to, że w skali całego tego wydaw­nic­twa domi­nuje jedna ryt­mika. Mimo bucha­ją­cej z pie­ców ener­gii „Mrowisko” jest świet­nym środ­kiem nasen­nym. W tej sytu­acji uwagę przy­ku­wają teksty.

Lider grupy Andrzej Budny nie kryje, że jest inte­lek­tu­ali­stą: „Taka myśl nacho­dzi mnie / że roz­prawa odbywa się / na wokan­dzie życia / wła­śnie tu i teraz” (utwór „Teraz”). Stawia przed sobą wyso­kie wyma­ga­nia – chce „dogo­nić myślą pędzącą gazelę” (utwór „Po pro­stu żyć”). Raz po raz pod­kre­śla swój czuły sto­su­nek do myśle­nia, cho­ciaż nie wszystko mu wycho­dzi: „Czasami gdy w domu roz­my­ślam / gaśnie we mnie zapał / bo cho­ciaż naiwny nie jestem / chcia­łem zmie­nić świat / tak bar­dzo sta­ra­łem się / lecz nic mi nie wycho­dzi / tak długo uczy­łem się / jak małe dziecko cho­dzić” (utwór „Nadzieja”). Nie ma tu pół­środ­ków – albo rymu­jemy „wycho­dzi” z „cho­dzić”, albo nie rymu­jemy wcale. Oczywiście należy pochwa­lić to, że cza­sami Budny myśli, a nawet roz­my­śla. Bywa, że wynika z tego pozy­tyw, w tym przy­padku tytu­łowa nadzieja, ale nie­bez­piecz­nie się robi, gdy w utwo­rze „Po pro­stu żyć” wnio­sek jest zgoła odmienny – oto poeta chce „umrzeć w lip­cowy dzień rado­sny”. Na szczę­ście za chwilę uspo­kaja: „daję słowo, że będę żył”. Nie zawsze wiemy, co poeta miał na myśli, ale prze­waż­nie jest wesoło: „Nazywam się past i każ­dego dnia odwie­dzam w domu cię / Nazywam się past, zabie­ram myśli twe, śmieję z cie­bie się” (utwór „Pan past”).

Co poza tym? Wszystko wska­zuje na to, że roz­my­śla­jąc, Budny słu­cha Myslovitz, gdyż dość zabaw­nie naśla­duje Artura Rojka w kolej­nym utwo­rze „Obrazek na ścia­nie”. Cóż, nie­wielka, ale odmiana. Żeby nie było wąt­pli­wo­ści, kto jest Budnym, a kto Rojkiem, słu­cha­cza zwala z nóg obra­zo­bur­czy tekst: pod­miot liryczny „widzi tylko jeden punkt / skru­pu­lat­nie upa­trzony / na ścia­nie gdzie przed chwilą / wisiał por­tret mojej żony” (w dal­szych refre­nach oka­zuje się, że to wisiał nie por­tret żony, tylko „bóg ukrzy­żo­wany” – za to we wła­snej oso­bie, bez por­tretu). W nie­zbęd­nym wyci­szo­nym frag­men­cie tej pio­senki Budny ostrzega, że „wszyst­kie siły mnie ode­szły” i że „mister­nie w pod­łogę wkom­po­no­wało mnie”. Dla członka grupy o nazwie Underground to pew­nie nie pierw­szy­zna. Mnie też ode­szły siły od słu­cha­nia ener­ge­tycz­nej muzyki Śląza­ków, więc na tym kończę.

strona zespołu, myspace

Posted in: recenzje