Po wysłuchaniu tej płyty odruchowo szukam starych nagrań Mogwai i Explosions In The Sky. Wydaje się, że „The Calm Blue Sea” dorównuje dokonaniom tych prominentów grania cicho-głośno.
Bardzo gitarowe, mocne, ale zarazem delikatne i czułe utwory trwają po kilka ładnych minut, ale utrzymują uwagę słuchacza. Wciąż coś się dzieje, choć nie ma tu rytmicznej matematyki, brak zwrotek i refrenów, a jeśli jest ludzki głos, to puszczony z taśmy. Nie ma w tym agresji, a jest coś, co wydaje się należeć tylko do gotyckich katedr, raf koralowych i wędrówek węgorzy opisywanych przez Cortázara.
Tekst z „Dużego Formatu” (4/8/11) - całość tu.

Posted on 21/08/2011 by Jacek Świąder
0