Sohn – Rennen

Angielskiemu pro­du­cen­to­wi dobrze zro­bi­ło kali­for­nij­skie powie­trze. Sohn popra­wił osią­gnię­cia z pierw­szej pły­ty, nie cho­wa już pięk­nych melo­dii pod nawa­łem elek­tro­ni­ki i poka­zu­je, jak dobrze śpie­wa. I wciąż lubi solid­ny bas.

Powell – Sport

Świetne, anar­chi­zu­ją­ce, ale poukła­da­ne techno/punk/pop. Pisząc „poukła­da­ne”, mam na myśli to, że Oscar Powell żon­glu­je ele­men­ta­mi, ale panu­je nad cało­ścią. Zabawa ogra­ni­czo­nym zesta­wem ele­men­tów trwa do momen­tu, aż powsta­ną rze­czy…