Menu Zamknij

Tag: Ola Bilińska

Rara – Wiatr

Rafał Skonieczny, daw­niej lider roc­ko­we­go Hotelu Kosmos, dał sobie spo­kój z refre­na­mi, zwrot­ka­mi i śpie­wem, wkrę­cił się w gita­rę aku­stycz­ną. Jego utwo­ry są dziś bli­skie tego, co robi Kuba Ziołek w Starej Rzece (ten zresz­tą śpie­wa na „Wietrze”).

Bye Bye Butterfly – Do Come By

Ola Bilińska bły­snę­ła kil­ka mie­się­cy temu kapi­tal­nym albu­mem „Berjozkele” z koły­san­ka­mi w jidysz. Tym bar­dziej war­to posłu­chać Bye Bye Butterfly, gdzie woka­li­st­ce – tro­chę retro, tro­chę etno, cza­sem popo­wej – towa­rzy­szy kla­wi­szo­wiec Daniel Pigoński.

Ola Bilińska – Berjozkele. Kołysanki jidysz

O zagra­niu na tej pły­cie marzył Mikołaj Trzaska. „Zahipnotyzowała mnie jasność i świe­żość. Tego nie sły­sza­łem. Żeby dziś, ktoś? Tak jasno i bez­pre­ten­sjo­nal­nie pio­sen­ki po żydow­sku śpie­wał?” – napi­sał. Trzaska zagrał na klar­ne­cie, a swój znak jako­ści dał też tej pły­cie inny mocarz muzy­ki żydow­skiej w Polsce, gita­rzy­sta Raphael Rogiński.

Babadag – Babadag

W zespo­le o nazwie ze Stasiuka i z mapy reali­zu­je się Ola Bilińska, do tej pory głów­nie woka­list­ka pio­sen­ko­wych zespo­łów Płyny i Muzyka Końca Lata. W grud­niu – tym razem albo bar­dzo mroź­nym, albo wil­got­nym i mgli­stym – wyda­ła dłu­go ocze­ki­wa­ny album, na któ­rym rzą­dzi już tyl­ko ona.

Kumka Olik – Yoko Eno

Ochrypły, raz moc­ny, raz wyco­fa­ny wokal Kuby Holaka wyróż­nia Kumkę Olik. Źle zro­bi­łem, że przed posłu­cha­niem muzy­ki wyczy­ta­łem tek­sty z ksią­żecz­ki. Są bła­he – pro­sto­ta nie jest zła i ludzie dwa razy star­si od Kumki uda­ją nasto­lat­ki, ale nawet w popie potrzeb­ne jest prze­kro­cze­nie, tro­chę nie­po­ko­ju.