Menu Zamknij

Tag: Drekoty

Drekoty – Nowe konstelacje

Jedno z obja­wień ostat­nich lat – żeń­ski skład Drekoty pod wodzą per­ku­sist­ki i pia­nist­ki Oli Rzepki – ocze­ki­wa­nie na dru­gi po „Persentynie” autor­ski album umi­la epką z utwo­ra­mi Grzegorza Ciechowskiego. Trzy z pię­ciu pio­se­nek zare­je­stro­wa­no na kon­cer­cie pamię­ci lide­ra Republiki w 2013 roku.

Drekoty – Trafostacja (II)

Kilka pio­se­nek naj­cie­kaw­sze­go nowe­go zespo­łu moż­na kupić za cenę her­ba­ty z cytry­ną. Drekoty spa­dły z nie­ba. W roli głów­nej Ola Rzepka, per­ku­sist­ka zna­na ze skła­dów Budynia z Pogodno i Wojtka Kucharczyka (pro­du­cent tych nagrań). Do tego Magda Turłaj „Karotka”, moc­ny punkt gorzow­skich skła­dów (Kawałek Kulki), i Zosz Chabiera.

Drekoty – Persentyna

Długogrający debiut Drekotów, żeń­skie­go tria kie­ro­wa­ne­go przez Olę Rzepkę. – Zawsze gra­łam z muzy­ka­mi bar­dziej doświad­czo­ny­mi od sie­bie i musia­łam ich doga­niać. Mam taki ślą­ski etos pra­cy we krwi, lubię, jak jest pod gór­kę, poprzecz­ka jest wyso­ko – mówi artyst­ka.

różni wykonawcy – Sealesia 2

Wartość tej pły­ty nie pole­ga na tym, że zawie­ra same świet­ne utwo­ry albo two­rzy nie­sa­mo­wi­ty kolaż gatun­ków. W muzy­ce szu­ka­my albo cze­goś świe­że­go, „nie­sły­cha­ne­go”, albo prze­ciw­nie – cze­goś zna­jo­me­go. Najfajniej, gdy nowe brzmie­nie prze­twa­rza i odna­wia zapo­mnia­ne wąt­ki. Na „Sealesii” to się zda­rza.

Ławka dobrych wiadomości: Cicha, Drekoty, Judy’s Funeral, kIRk

Są dobre wia­do­mo­ści o arty­stach, któ­rych cenię. Karolina Cicha zdo­by­ła Grand Prix festi­wa­lu Nowa Tradycja, pisa­łem o nim w „Gazecie” w czwar­tek. Nie chwa­ląc się, byłem bar­dzo prze­wi­du­ją­cy i dałem jej nazwi­sko jako przy­kład tego, o co cho­dzi w całym tym festi­wa­lu i kon­kur­sie dla mło­dych arty­stów. Karolina Cicha jest naj­lep­sza, jej ostat­nią pły­tę „Miękkie maszy­ny” recen­zo­wa­łem już dość daw­no i mam nadzie­ję, że z nowe­go pro­jek­tu wyklu­je się nagra­nie dają­ce jesz­cze wię­cej satys­fak­cji. Na Nowej Tradycji dosta­ła też parę innych nagród, może więc wresz­cie zyska uwa­gę, jaka od daw­na jej się nale­ży.

Zespół Drekoty, moje fawo­ryt­ki z ostat­nich lat, ma nowy tele­dysk. Razem z Drekotami zaczę­ło się jakieś moje nowe życie, zoba­czy­łem, że muzy­ka może być ory­gi­nal­na, pięk­na i emo­cjo­nal­na. Jakoś tam moja i jed­no­cze­śnie wbrew mnie kom­plet­nie. Taka cie­ka­wa po pro­stu, wcią­ga­ją­ca. Że to jest zagad­ka, nad któ­rą war­to się pogło­wić, w któ­rej poszpe­rać. Niekoniecznie po to, żeby zro­zu­mieć, nie żeby zna­leźć, ale żeby szu­kać. Może się wyda­rzać coś nowe­go, nie jestem ska­za­ny na to, żeby cze­kać na pol­skie LCD Soundsystem, na nowe­go Cheta Bakera.

Coraz bar­dziej sza­cow­ne wydaw­nic­two FYH Records wyda­je za to epkę gru­py Judy’s Funeral. Taka to epka, że pra­wie pły­ta – ponad 20 minut muzy­ki, a poza tym już cała w necie. Może to i dobrze, kupią uza­leż­nie­ni, któ­rych zdą­ży jesz­cze przy­być. Ja sam na razie zaczy­nam słu­chać i mie­ści mi się to jakoś w co bar­dziej ener­gicz­nych doko­na­niach trój­miej­skiej sce­ny, z 1926 albo moc­ny­mi frag­men­ta­mi Ampacity. Trochę tam punk roc­ka, jest nawet coś w rodza­ju grub­sze­go Sisters Of Mercy. Będę się przy­słu­chi­wał. Producentem nagrań jest Goran Miegoń.

Jeszcze kIRk. Wydali w tym roku dwie pły­ty – i jesz­cze im mało. Po skan­da­lu w Genewie, gdy z hote­lu skra­dzio­no im lap­to­py z muzy­ką na nowym album i kawa­łem dotych­cza­so­we­go dorob­ku, zespół szy­ku­je się do wyda­nia nowej epki wła­sny­mi siła­mi. Oprócz nowych utwo­rów prze­wi­dzia­ne są tam remik­sy Teielte i Napszykłat. kIRk pro­si o wspar­cie, dla­cze­go więc nie dopła­cić im do wyda­nia? Parafrazując sprze­daw­ców kosme­ty­ków, kIRk jest tego wart.