Robert Sankowski zorganizował w „Gazecie” głosowanie na najlepsze płyty 2011 roku i musiałem wziąć w nim udział. Nie lubię brać udziału, bo nie da się wszystkich płyt wychodzących w ciągu roku wysłuchać z równą uwagą, a mi nie udało się nawet dotrzeć do wszystkich ciekawych. Czyli miałem wybrać dziesięć dobrych płyt polskich i ułożyć je w kolejności od najlepszej do najgorszej, a następnie to samo zrobić z płytami zagranicznymi. Read More »
Działający od 30 lat Dezerter przypomina, jak się grało w Jarocinie. Ten niedoskonale nagrany koncert, krążący już w latach 80. na wydanej przez sam zespół kasecie, ma dwie ważne zalety. Przede wszystkim pokazuje kawał historii polskiej muzyki zbuntowanej. Read More »
Małe wydawnictwo Falami puściło w obieg solidny przegląd muzyki ze Śląska Read More »
Lubię tę rzadką w Polsce kombinację: artysta mający poczucie humoru ma też poczucie melodii. Nie ma przeginki w sensie słabych żartów. Jednocześnie jednoznacznie Vreen, głowa i nogi kilku czy kilkudziesięciu nadmorskich projektów, daje tu pokaz swojej jedyności, odrębności. To duża sztuka, zwłaszcza gdy do grania zaprasza się paru ładnych muzyków. Read More »
Wydawca twierdzi, że to Wojaczek a la Depeche Mode. No niezupełnie. Trzeba by uznać, że Michał Karnowski legendarnym tekstem o „żelaznym kanclerzu” osiągnął status Wańkowicza XXI wieku. Read More »
Mnoda przywraca wiarę w to, że hałas to sens. Taki przyjazny, umiarkowany hałas, do którego trzeba mieć zarówno niezbędny luz, jak i dyscyplinę — żeby pulsował jak należy. Niezły przegląd sytuacji daje zamykający płytę, koncertowy „Criminal Paradise”. Brudny, garażowy rock and roll z lat 60., do tego improwizujący saksofon, tropy prowadzące do postrocka z lat 90. — Mnoda jest niezbędna, musi być. Read More »
01/01/2012 by Jacek Świąder
0