Mananasoko — Uwaga kanibalizm

Posted on 25/03/2010 by

0


W Sopocie jest chło­pak, gra na skrzyp­cach i śpiewa raczej wysoko — jedno i dru­gie prze­twa­rza elek­tro­nicz­nie. Na osiem­na­sto­mi­nu­to­wej pły­cie nad żywio­łem pomógł mu zapa­no­wać pro­du­cent Piotr Pawlak. Maciej Wojnicki wie, co robi, jest cha­rak­te­ry­styczny od A do Z. W dwóch skraj­nych kom­po­zy­cjach („Uwaga” i „Kanibalizm”) maluje bez słów obraz miło­ści, aż po grób, czyni to sztuć­cami unu­rza­nymi we krwi uko­cha­nej osoby, tak natu­ral­nie, że słu­cha­jąc tego, wraż­liwy czło­wiek odczuwa głód — miłości.

Otwierające zestaw „Uwaga” wyła­nia się z kli­ków, cięć, pik­nięć, trza­sków... i do końca twardo na nich stoi. W dru­giej czę­ści dłu­gim, peł­nym dźwię­kiem wjeż­dżają skrzypce plus gosz­czący na pły­cie kon­tra­ba­si­sta Olo Walicki. Dyscyplina, rytm, powta­rzal­ność, jak w „Tangu” Zbigniewa Rybczyńskiego przez pokój Mananasoko prze­wija się coraz wię­cej moty­wów, ale te pierw­sze wciąż tam są, tak samo ważne. Wojnicki mil­czy, zaczyna ope­ro­wać gło­sem dopiero w dru­gim na pły­cie „Wolniej”. Autotune’owany (a może nie) wokal pod­piera marimbą i wibra­fo­nem Pawła Nowickiego zna­nego z Pink Freud, Kobiet i Kwartludium. Zapętla dźwięki zagrane przez sie­bie na skrzyp­cach, mocno prze­twa­rza swój śpiew, dokłada rytm. W następ­nym „Ja mam a ty nie” Wojnicki poety­zuje: „Ja mam poważny pro­blem, gdy­bym nie miała, tobym się tak nie zacho­wy­wała...” — powta­rza dra­ma­tycz­nym gło­sem, mógłby z tą barwą śmiało dołą­czyć do Boyz II Men. Podkład mini­malny, wyci­szony, cie­płe skrzypce wsu­wają się pod wokal, namol­nie i kiczo­wato jak u Sigur Ros, ale u Mananasoko jest to prze­gięte spraw­niej — tak uro­czo, tak po kozacku bez­kom­pro­mi­sowo, że Islandia nie ma podjazdu.

Na początku „Inne byłyby nudne” pod­kład jest gęst­szy, bar­dziej inten­sywny, „znowu bra­kuje na czynsz”, dzieje się dra­mat, ruchome pia­ski, zie­mia usuwa się spod nóg, stopy odpa­dają od łydek, przed­sta­wie­nie trwa, sekwen­cja elek­tro­nicz­nych dźwię­ków jest powtó­rzona dzie­siątki razy, rośnie wciąż od nowa, kli­mat się robi coraz bar­dziej zawie­si­sty, skrzypce są piło­wane w kilku ścież­kach i to działa. „Ciągle tyle czasu trzeba prze­wa­lić, aby cokol­wiek zro­zu­mieć”, arty­sta lubi powta­rzać frazy. A do słów ma talent. Wydaje mi się, że ta epka roz­po­znaw­cza Mananasoko przy­nosi taką odmianę w sto­sunku do main­stre­amu, na tyle uroz­ma­icone utwory, że nie może nudzić. Poza tym jest krótka. „Poproszę od początku, ale tro­chę wol­niej”.

Recenzja pocho­dzi z mie­sięcz­nika „Lampa”, nr 3/2010

myspace

Posted in: recenzje