Druga płyta Małych Miast rozmawia z „Umową o dzieło” Taco Hemingwaya, zresztą gościa w jednym z utworów: tematy finansowe, trochę autokreacji.

male_miasta_konZ popkultury udało się proszenie o taśmę profesjonalną w „Pierdol to”: wyraz aspiracji, nawiązanie do „Szansy na sukces”, no i mrugnięcie do Wojciecha Manna prowadzącego tę telewizyjną zabawę, ale też programy w radiowej Trójce – to dla jej słuchaczy (jak Taco) mogą grać Małe Miasta. Elektroniczno-rapowy duet z Poznania (większość tekstów pisze Mateusz Holak) lubi takie gierki. W „Średnich celach”: „jeśli mogę skończyć na pięciu tysiącach/ to nie muszę słyszeć tych pytań za milion” – mowa o teleturnieju „Milionerzy”, ale też o Taco pragnącym „zrobić sześć zer”.

Holak rapuje o swoim młodzieńczym wyglądzie, mamie i ogólnie – chwała mu za to – rujnuje wizerunek rapera polskiego. Cytuje Peję, Warszafski Deszcz, Molestę, ale też Myslovitz, wspomina koncert, na który nie przyszedł pies z kulawą nogą, studio, w którym nic nie nagrał. „Mordo”, „sos”, rzuca miękkim głosem, a gdy w „Pierdol to” zaznacza: „ostatni stoję na bramce”, to brzmi jakby już tam stał – jako pierwszy. Razem z Mateuszem Gudelem Holak zrobił bardzo dobrą płytę. Przeboje to przekorny „Koń”, sprytne „Czarne ciuchy” i bujające basem Wojtka Mazolewskiego „Za darmo”. Teksty prima sort, czyli koń.

Tekst ukazał się 30/10/15 w „Gazecie Wyborczej” – w portalu więcej recenzji

Dodaj komentarz