Dwóch spe­cja­li­stów od przy­jem­nej elek­tro­ni­ki bie­rze na warsz­tat winy­le z lat 50. z lek­cja­mi języ­ka angiel­skie­go. „Stella, wait, whe­re you’re going?”, pyta jakiś żan­darm. „Don’t stop me John, let me go!”, odpo­wia­da dziew­czy­na.

krojc-fischerleKlawisze wygry­wa­ją orien­ta­li­zu­ją­cą melo­dyj­kę, w tle nara­sta sprzę­że­nie – raczej gita­ry niż syn­te­za­to­ra. Zaczyna się podróż do miej­sca dale­ko od domu. „No One Is Sensible At Sixteen” (tytuł wziął się od kolej­ne­go kate­go­rycz­ne­go zda­nia nado­pie­kuń­cze­go Johna) to mój ulu­bio­ny frag­ment pły­ty „John, Betty & Stella”. Wycinanki z roz­mó­wek są na niej tyl­ko pre­tek­stem do peł­nej dezyn­wol­tu­ry zaba­wy z syn­te­tycz­ny­mi brzmie­nia­mi.

Krojc (Jakub Pokorski) to daw­ny gita­rzy­sta Lao Che, któ­ry w ostat­nich latach z powo­dze­niem upra­wia lite­rac­ką muzy­kę elek­tro­nicz­ną – stwo­rzył np. pły­tę „Pirx” czy inspi­ro­wa­ny twór­czo­ścią Themersonów „Fotogram”. Fischerle (Mateusz Wysocki) ma na kon­cie m.in. intry­gu­ją­cą opra­wę muzycz­ną do bajek tatar­skich („Mniej niż 40 opo­wie­ści”) oraz kara­im­skich („Cudowny koń księ­cia Witolda”), obaj nagry­wa­ją też autor­skie pły­ty. Na „John, Betty & Stella” igra­ją z jaz­zem i muzy­ką tanecz­ną, kreu­jąc wręcz fil­mo­we obra­zy: noc­nej podró­ży samo­cho­dem, potań­ców­ki, pra­cu­ją­ce­go warsz­ta­tu. Z wierz­chu są sur­re­ali­stycz­ne zda­nia lek­cyj­nych Brytyjczyków, pod spodem nie­po­kój i napię­cie. Psotna, mądra pły­ta.

Tekst uka­zał się 20/11/15 w „Gazecie Wyborczej” - w por­ta­lu wię­cej recen­zji

Dodaj komentarz