Nie wszy­scy cze­ka­li. A z cze­ka­ją­cy­ch nie­któ­rzy się ba­li. Te­raz je­st - de­biu­tanc­ki al­bum skła­du, któ­ry od kil­ku lat bu­ja naj­sło­dziej i wy­ry­wa do tań­ca naj­bar­dziej szar­manc­ko. Te­raz moż­na ich pić, a nie tyl­ko upi­jać.

kamp-kamp1Ro­bią pop, czy­li coś po­wszech­ne­go: dla ty­ch, co tań­czą dziś, tań­czy­li w la­ta­ch 80. oraz ty­ch po­mię­dzy. Kamp! wy­da­wał do­tąd sin­gle i mixtape’y, i by­ło do­brze. W mu­zy­ce do tań­ca li­czą się pio­sen­ki, w klu­ba­ch nie gra się ca­ły­ch płyt. Ro­bi­li fu­ro­rę wy­stę­pa­mi na ży­wo. By­li w Sta­na­ch, An­glii, świat a lu­dzie. Po co więc pły­ta? Że­by słu­chać jej przy ko­min­ku? W wan­nie, gry­ząc kul­to­we jabł­ka lo­bo? W sa­mo­cho­dzie w dro­dze na nie­dziel­ną mszę? No nie wiem.

Są sta­re prze­bo­je. „Ca­iro”, „Di­stan­ce Of The Mo­dern He­arts”, „He­ats”. Prze­twór­nia brzmień z lat 80., któ­re sły­chać dziś na ca­łym świe­cie. Imi­ta­cje ów­cze­sny­ch imi­ta­cji sak­sów, ba­sów, elek­tro­nicz­ny­ch bęb­nów, kla­wi­szy pod­kre­śla­ją au­ten­tycz­no­ść uczuć nie­szczę­sne­go pod­mio­tu li­rycz­ne­go. W tek­sta­ch ta­kie cza­ry: „I’ll ne­ver be a part of you”, „I’m the sand le­aking thro­ugh your hands”, „no fre­edom till we fall apart”, „all your lo­ve will fa­de away”. A nóż­ka, choć skrzy­deł­kiem nie je­st, la­ta.

Tek­st uka­zał się 30/11/12 w „Ga­ze­cie Wy­bor­czej” - w por­ta­lu wię­cej re­cen­zji

Dodaj komentarz