Iowa Super Soccer — Lullabies To Keep Your Eyes Closed

Posted on 19/02/2009 by

0


Tytuł albumu suge­ruje, że jest to rzecz dla śpio­chów lub marzy­cieli. Dla mnie to nagra­nie było zbyt cie­kawe, bym miał przy­sy­piać, ale przed zamknię­tymi oczami zaraz poja­wiały się obrazy. Okno ozdo­bione mro­zem, let­nia zaku­rzona droga, jaskrawa trawa późną wio­sną... Co się chce.

iowa-lullabiesWiosną roku 2008 wyszła płyta na kra­jowe stan­dardy raczej nie­sły­chana. Nagrał ją zespół z Mysłowic, któ­rego dwu­dzie­sto­mi­nu­towy występ na pierw­szym Offie prze­ga­pi­łem głów­nie z uwagi na okrutny ter­min (jeśli pamię­tam, 13–14 pierw­szego dnia). Płytę wydał nie­oce­niony dys­try­bu­tor zagra­nicz­nej awan­gardy Gusstaff, któ­rego dzia­łal­ność rów­nież jako wydawcy budzi sza­cu­nek. Ale po kolei.

Iowa Super Soccer brzmi zupeł­nie nie­po­dob­nie do Myslovitz i jego lokal­nych pro­sto­pla­stów oraz naśla­dow­ców. To jedna rzecz. Drugą jest nie­ty­po­wość jak na warunki ogól­no­pol­skie. Dobry, nie­szka­radny angiel­ski, nie­osią­galny dla takich tuzów kra­jo­wego roken­drola jak Cool Kids Of Death czy wspo­mniana grupa Rojka. Poza tym — oni grają cicho i tak samo śpie­wają. Tak samo jak na poprzed­nio oma­wia­nej pły­cie tym śpie­wa­niem dzielą się chło­pak i dziew­czyna, z tym że w przy­padku Iowa Super Soccer nie wyry­wają sobie oni mikro­fonu. Gra. W Polsce nie­czę­sto to można usłyszeć.

Nie jest to raźna, wesoła muzyka. Jest deli­katna, aku­styczna, no i melan­cho­lijna. Ciekawa rzecz, ale na tej pły­cie naj­bar­dziej intry­gu­jący jest kawa­łek odsta­jący nastro­jem od reszty (prze­cież że na plus), pogodny „Cold”. Kawa nie wyklu­cza her­baty, jak mówią. Udział w utwo­rze bie­rze chó­rek, stwo­rzony jak rozu­miem ad hoc z załogi kato­wic­kiego radia, i chó­rek ten wyko­nuje jakieś rado­sne zawo­dze­nie na temat top­nie­ją­cego śniegu (brak tek­stów we wkładce — brak władki — digi­pak). Oprócz tego pasuje mi koń­cówka płyty — bar­dziej ner­wowe, ale wciąż cie­płe „Live As If You’ll Die Tomorrow” (aby na pewno poprawne zda­nie?) i dosko­nały „Tony”. Znowu jakieś odwró­ce­nie — niby o stra­cie, tęsk­no­cie, ale pory­wa­jąco. Jakby Morrissey, a muzycz­nie — jakiś post rock, Bon Iver wymie­szane z Mogwai. Z naszych jak Happy Pills. Błyskotliwie i po swojemu.

Tytuł albumu suge­ruje, że jest to rzecz dla śpio­chów lub marzy­cieli. Dla mnie to nagra­nie było zbyt cie­kawe, bym miał przy­sy­piać, ale przed zamknię­tymi oczami zaraz poja­wiały się obrazy. Okno ozdo­bione mro­zem, let­nia zaku­rzona droga, jaskrawa trawa późną wio­sną... Co się chce. Ta płyta jest tak natu­ralna i nie­na­chalna, że powo­łuje w gło­wie słu­cha­cza swój świat — świat pole­ga­jący na tym, czego w danej chwili bra­kuje w rze­czy­wi­sto­ści, do czego się tęskni.

Iowa Super Soccer w waż­nym miej­scu włą­cza słabą pol­ską muzykę w świa­towy krwio­bieg. Troszkę ponie­wcza­sie, ale co tam. Robią to tak bez­pre­ten­sjo­nal­nie, bez żadnej osten­ta­cji, że łatwo ich polu­bić. W tak pięk­nych oko­licz­no­ściach przy­rody jak „trzy­dzie­ści cen­ty­me­trów śniegu na trzy­dzie­sto­le­cie osie­dla” to gra­nie pozwala raz jesz­cze dotknąć melan­cho­lii, któ­rej każdy kie­dyś doświad­czył. Bywa, że jest to dozna­nie bezcenne.

strona zespołu, myspace

ocena: 7/10, wiarygodne.

Posted in: recenzje