Hurt — Wakacje i prezenty

Posted on 29/11/2009 by

0


Hurt odgrzewa stare numery. Maciek Kurowicki z pomocą roz­chwy­ty­wa­nych pro­du­cen­tów — Agima Dżeljilji i Marcina Borsa — nagrał z zespo­łem płytę, na którą skła­dają się głów­nie prze­róbki pio­se­nek z pierw­szych płyt Hurtu oraz garstka kowe­rów. Brzmienie jest zawo­dowe, miej­scami doskwiera prze­pro­duk­cja, ale jak na Polskę jest faj­nie. Ciepło. „Wakacje i pre­zenty” to płyta... letnia?

(Recenzja pocho­dzi z ser­wisu Polskiego Radia).

hurt-wakacjeNajbardziej podoba mi się na „Wakacjach...” „Statek kosmiczny miłość”, według mojego roze­zna­nia jedyny pre­mie­rowy numer nie­bę­dący kowe­rem. Doprowadzona do osta­tecz­no­ści sło­dycz i dobre samo­po­czu­cie, bez­tro­ska i urok. Ten kawa­łek jest jak „Marcello” Kobiet, leżące w Sèvres, od dzie­się­ciu lat nie­do­ści­gnione osią­gnię­cie pol­skiego popu. Tamten hit robił karierę, gdy Hurt aku­rat debiu­to­wał — to dobre odnie­sie­nie dla „Statku”, który i muzycz­nie, i o dziwo, tek­stowo bez kom­plek­sów prze­gląda się w „Marcello”. Oklaski.

Lider Hurtu wresz­cie się wylu­zo­wał. Nie wal­czy z sys­te­mem na śmierć i życie — i do twa­rzy mu z tym luzem. Jeśli w „Biegiem na skos” powta­rza swój stary tekst, to daje mu nowe tło — prze­so­lony dubowo-reggae’owy pod­kład suge­ruje, że to już tylko zabawa z formą. Elektronika wybu­cha w tym utwo­rze zaraz po frag­men­cie, w któ­rym trzesz­czący, smycz­kowy pod­kład aż krzy­czy: jesteś w sta­rym kinie, drogi słu­cha­czu! Czy można wyraź­niej zama­ni­fe­sto­wać dystans do swej mło­do­ści dur­nej i chmur­nej? Kurowicki zorien­to­wał się, że ma 39 lat. Śpie­wane z Sidneyem Polakiem „Jesteś mały” wygrywa (ze starą wer­sją) tanecz­nym, skocz­nym bitem, sytu­uje się gdzieś mię­dzy „Biribombą” Blendersów a „There’s No Other Way” Blur. Trzeba przy­znać, że zasko­cze­nie na plus. Przesterowany bas, fun­kowa gitara i ener­gia Polaka budzą deli­katne sko­ja­rze­nia z „Jak żądło” T.Love’u.


Maciek Kurowicki i HURT — Jesteś mały

Maciek Kurowicki i HURT | MySpace Music Videos

Oprócz wyżej wymie­nio­nych za dowód tego luzu poczy­tuję kower Hurtowych „Serków die­te­tycz­nych” autor­stwa Czesława Mozila — mi się nie podoba, Czesław jak Czesław, tekst koślawy tak jak był, nie moje poczu­cie humoru. Do tego przed­ostatni utwór o dłu­giej nazwie, pun­kowy duet z ryczą­cym woka­li­stą Los Pierdols — świetny kawał, boki zry­wać, tylko arty­ści tak długo wykrzy­kują ten try­wialny raczej dow­cip, że sen­ność bie­rze. Dobrze, że te dwie „perełki” i non­sen­sowna gadka w dodat­ko­wym tracku są na końcu, a nie gdzieś w środku — można wcze­śniej wyłą­czyć płytę.

Razi mnie upodo­ba­nie pana Maćka do prze­krzy­ku­ją­cych się chór­ków („Makowa panienka”, „Całkowita...”, kowery Maanamu i T.Love), ale od biedy można to pod­cią­gnąć pod prze­śmiew­czy sto­su­nek do pun­ko­wych paten­tów. Inna sprawa to sła­bość Kurowickiego do cudzej twór­czo­ści. Niektóre pio­senki wsty­dził­bym się na miej­scu Hurtu pod­pi­sy­wać jako wła­sne. Singlowe „Mechaniczne schody” to zrzyna (innego słowa na to nie ma) z Manu Chao. „Chodzę sobie nie­nor­malny” dość ściśle trzyma się akor­dów „The Boys Are Back In Town”, a o Blur już było. To tro­chę psuje dobre wra­że­nie. Na pły­cie jest sporo zgrab­nych aran­ża­cji (wschodnio-dubowe „Nowe numery”, któ­rych nie zabija nawet Kuba Kawalec, wspo­mniane „Biegiem na skos”, „Makowa” z poje­cha­nym elek­tro­nicz­nym pod­kła­dem), jest parę nie­złych tek­stów, jak „Makowa panienka” ze sło­wami typu „maj­cher”, „bała­łajka” i faj­nymi sko­ja­rze­niami. Kowery „Song 2” oraz „Lipstick On The Glass” są cał­kiem sym­pa­tyczne (oprócz tych okrop­nych chór­ków) i zro­bione z kopem, a „Statek kosmiczny miłość” nie wbija w fotel, bo aku­rat wbija w sufit. Sięgając po dzieło sygno­wane Maciek Kurowicki i Hurt (Kukiz i Piersi, Budzy i Trupia Czaszka, Tymon & The Transistors, Banda i Wanda...), byłem jak Kowalska pełen obaw i szy­ko­wa­łem naj­wy­myśl­niej­sze pojazdy. Będę je musiał zacho­wać dla kogoś innego, bo Hurt nie zło­żył jesz­cze broni. Wrocław zawsze pod­daje się ostatni?

strona zespołu, myspace

Tagged: , ,
Posted in: recenzje