Trio Guiding Lights układa szybkie gitarowe piosenki, które łatwo wpadają w ucho. Rock and roll czy anti-folk? Nie ma to znaczenia, ponieważ (przynajmniej w tekstach warszawskiego zespołu) i tak wszystko pójdzie źle, bo od początku nie było szans, a poza tym świat się kończy.

Żeby mieć to już za sobą: debiutujący tym albumem Guiding Lights są bardzo dobrzy, warto ich słuchać. Tego samego zdania będą pewnie wielbiciele Pixies albo Guided By Voices, amerykańskich zespołów, które na graniu melodyjnych piosenek spędziły dekady. Każdy ich fan ma ulubione utwory i płyty, ale gdy ma możliwość pójścia na kolejny koncert albo posłuchania nowego albumu, powie jak Taco Hemingway – bardzo proszę.

Podobnie jest z Guiding Lights. Już to słyszałem, ale posłucham jeszcze. Tajemnica Guiding Lights to niezwykła, ale ponętna dla wielbicieli gitarowych piosenek kombinacja. Grają energiczną, podnoszącą na duchu muzykę, jakby napisaną na pierwszy dzień wiosny – Pixies, Weezer, przywoływany przez gitarzystę przy okazji nagrań Test Prints niemiecki Tocotronic. Wszystko to zespoły z czasów dorastania 36-letniego gitarzysty i wokalisty Łukasza Ciszaka.

Ta młodość nie była chyba usłana różami. W surowej muzyce wokale są wyraźne i łatwo się zorientować w tematach Guiding Lights. Przebojowy i prosty singiel nazywa się „Nothing Ever’s Gonna Be Alright”, inne utwory to np. „Everything Goes Wrong” (w tekście doprawione hasłem „everything’s my fault”), „Guilt and Shame” czy „The World Is Falling Apart”.

Nawet w niewinnie zatytułowanym „Songs of the Animals” autor tekstu oferuje następujące spostrzeżenia, jak rozumiem, poczynione na czyimś koncercie: „It’s only getting worse/ it’s awkward and it’s sad/ and it’s never gonna end” (jest coraz gorzej/ to dziwaczne i smutne/ i nigdy się nie skończy). To nie może być autobiografia, bo koncerty Guiding Lights są krótkie, a płyta trwa 27 minut.

Bardzo lubię też słowa „Save The Future”, zwłaszcza śpiewane melodyjnie: „I know that you were right / we lost it from the start (…) When I look at you/ all I see is waste” (wiem, że miałaś rację/ przegraliśmy już na starcie/ kiedy patrzę na ciebie/ widzę, że wszystko zmarnowaliśmy).

Piosenki trwają od półtorej do dwóch i pół minuty, odpoczynek i jeszcze raz. Ten hałas równoważą łagodne wokalne duety Ciszaka z Joanną Świderską, no i brak solówek. Podobne tematy, witalna muzyka i wokale charakteryzowały zespół Test Prints, w którym Ciszak stworzył śpiewający duet marzycieli-defetystów z Joanną Jurczak.

Jednak oprócz tekstów i muzyki liczy się też tzw. attitude – podstawa czy podejście. Na warszawskim koncercie Guiding Lights Ciszak wystąpił w koszulce z szyderczym napisem: „Live every day like you’re already dead” (każdego dnia żyj tak, jakbyś już był martwy). Dobrze opisuje to poziom emocji, z jakim on i Świderska śpiewają teksty Guiding Lights. Wszystko i tak będzie źle, więc głupotą jest nadmierne angażowanie się, a już najgorzej byłoby to zaangażowanie markować.

A jeżeli ktoś szuka szczęścia, przyjaźni i miłości, powinien przygarnąć psa. Takie wnioski nasuwa przegląd naklejek i przypinek Guiding Lights.

Tekst ukazał się 23/3/17 w Wyborcza.pl/kultura – tamże więcej recenzji

Dodaj komentarz