<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ktoś ruszał moje płyty</title>
	<atom:link href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com</link>
	<description>muzyka, recenzje, płyty, koncerty; Jacek Świąder</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 22:02:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Pink Freud — Horse &amp; Power</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/pink-freud-horse-power/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/pink-freud-horse-power/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 10:51:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2012]]></category>
		<category><![CDATA[Pink Freud]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Wojtek Mazolewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktosruszalmojeplyty.com/?p=1687</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo mi ten bend pasował do „DF”, kliniczny przypadek zahaczającej o jazz i o rock muzyki żywej i wymykającej się. Pink Freud, stare konie, szukają dobrej zabawy bez napinania się na wielką oryginalność. A że świetnie opanowali instrumenty i mają sporo wyobraźni, szuka im się łatwo, a wyniki są wdzięczne. ...ta ich magma, galareta jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo mi ten bend pasował do „DF”, kliniczny przypadek zahaczającej o jazz i o rock muzyki żywej i wymykającej się. Pink Freud, stare konie, szukają dobrej zabawy bez napinania się na wielką oryginalność. A że świetnie opanowali instrumenty i mają sporo wyobraźni, szuka im się łatwo, a wyniki są wdzięczne.<span id="more-1687"></span></p>
<p><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/05/pinkfreud.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1689" title="pinkfreud" src="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/05/pinkfreud.jpg" alt="" width="200" height="175" /></a>...ta ich magma, galareta jest przy tym na tyle jazzowa, żeby byli faworytami mojego znakomitego kolegi — redaktora Handzlika. Dlatego w „DF” byli dawno zaklepani.</p>
<p>Pink Freud, przebywając na koncertach w Japonii, wymyślili sobie nową płytę. Wyprodukował ją Roli Mosimann (długo współpracujący m.in. ze Swans i The Young Gods, producent „Album Of The Year” Faith No More), miksował Marcin Cichy ze Skalpela. Przede wszystkim ważny jest tu Wojtek Mazolewski. Basista grupy jest showmanem, nie tylko instrumentalistą, do tego jest bardzo stylowy i pewny siebie. Jego jazzowy skład gra bardzo melodyjnie, on sam często używa basu jak gitary, gra akordami albo wybiera z nich kolejne dźwięki. Długie melodie snują instrumenty dęte — saksofon Tomasza Dudy i trąbka Adama Milwiwa-Barona. Oczywiście są tu kombinacje, które poszłyby jakoś w Tygmoncie, ale to nie one budzą największy podziw.</p>
<p>Niektóre nowe utwory, jak „G-spot”, chciałbym nazwać ilustracyjnymi, ale to złe słowo. Chodzi o zawartość motywów prosto z muzyki popularnej i jakiś uroczy szacunek dla nich, bezruch wokół. Radość grania sprawia, że artyści nie rzucają się w wir przetworzeń dobrego motywu, tylko wolą go przykatować, manipulując jedynie dynamiką. Ewentualnie mogą nałożyć jeszcze następny motyw na ten główny. Bardzo mi się to podoba. Mam na myśli na przykład zakończenie (szósta minuta) „Tickets, Buttons And Flyer”, gdzie w to finałowe narastanie hałasu instrumentów wprowadza się na ostatnie cztery okrążenia ładny motyw trąbki — jeszcze raz pociągnięty solo, na zamknięcie. Proste? Doskonale zrozumiałe, zabawne i ujmujące.</p>
<p>A tu można zobaczyć, jak Mazolewski z kolegami „poprawili” utwór innego wybitnego basisty Lecha Janerki:</p>
<p><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/pink-freud-horse-power/"><img src="http://img.youtube.com/vi/3kJwWUfCoY8/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/pink-freud-horse-power/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Duży Format”, recenzje, marzec 2012</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/duzy-format-recenzje-marzec-2012/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/duzy-format-recenzje-marzec-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Apr 2012 12:48:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[duży format]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[zestaw]]></category>
		<category><![CDATA[2012]]></category>
		<category><![CDATA[Andrew Bird]]></category>
		<category><![CDATA[Frozen Bird]]></category>
		<category><![CDATA[Irlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Jazzpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Lambchop]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Przepraszam]]></category>
		<category><![CDATA[Płyny]]></category>
		<category><![CDATA[Sinéad O'Connor]]></category>
		<category><![CDATA[Sofa]]></category>
		<category><![CDATA[The Decemberists]]></category>
		<category><![CDATA[UL/KR]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktosruszalmojeplyty.com/?p=1664</guid>
		<description><![CDATA[Tak jak miesiąc temu gromadzę w jednym miejscu wszystkie marcowe recenzje z „DF”. Jak widać wskutek debat z redakcją podwyższyłem trochę wymagania i zamiast czwórek zacząłem dawać trójki. Na starą skalę nie załapał się UL/KR, pierwotnie wyceniony na cztery. W tym miesiącu omawiani byli: Jazzpospolita i Lambchop, Andrew Bird i Sinéad O’Connor, UL/KR i Sofa, The Decemberists [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak jak miesiąc temu gromadzę w jednym miejscu wszystkie marcowe recenzje z „DF”. Jak widać wskutek debat z redakcją podwyższyłem trochę wymagania i zamiast czwórek zacząłem dawać trójki. Na starą skalę nie załapał się UL/KR, pierwotnie wyceniony na cztery. W tym miesiącu omawiani byli: Jazzpospolita i Lambchop, Andrew Bird i Sinéad O’Connor, UL/KR i Sofa, The Decemberists i Płyny, Frozen Bird i Przepraszam.<span id="more-1664"></span></p>
<h5><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/04/jazzpo.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1671" title="jazzpo" src="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/04/jazzpo.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Jazzpospolita — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11251379,_Impulse__Jazzpospolita.html" target="_blank">Impulse</a> (4/4)</h5>
<p>Muzycy Jazzpospolitej wymyślili sobie własny siedmiobój i są mocni w każdej konkurencji. Czy chodzi o zawiesiste, ciche kompozycje na skraju wybuchu, czy o rozpędzone, podparte improwizacją hulanki. Serwują jedna po drugiej proste, a wciągające melodie. Oprawa tych melodii to analogowe, wygrzane efekty gitarowe, podkręcone klawisze, precyzyjne bębny.</p>
<h5>Lambchop — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11251402,_Mr__M__Lambchop.html" target="_blank">Mr. M</a> (3/4)</h5>
<p>Grupa z Nashville zajmuje się alt country. Kowboje czymś takim karmią świnie, z kolei wrażliwi fani muzycznej alternatywy czczą to i kupują na płytach niemieckiej wytwórni Glitterhouse (np. Walkabouts). Wokalista Kurt Wagner wędruje po mapie uczuć popogrzebowych: poczucie straty, zmarnowanej szansy, nienaprostowalności spraw. W tonie pogodnym, tak jak to działa w „zwykłym” country.</p>
<h5>Andrew Bird — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11307094,_Break_It_Yourself__Andrew_Bird.html" target="_blank">Break It Yourself</a> (4/4)</h5>
<p>Skrzypek, który gra na gitarze akustycznej, a zamiast śpiewać — gwiżdże, czy to brzmi wystarczająco zachęcająco? I jeszcze wychodzi mu to bezpretensjonalnie. Andrew Bird w lidze lekkich czarodziejów ma miejsce od lat, w obecnej kadencji jest jej sekretarzem. Jego muzyka, dziś bardziej piosenkowa, a mniej awangardowa niż dawniej, jest jednak grana „na pewniaka”.</p>
<h5>Sinéad O’Connor — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11307099,_How_About_I_Be_Me__And_You_Be_You____Sin%C3%A9ad_O_Connor.html" target="_blank">How About I Be Me (And You Be You)?</a> (3/4)</h5>
<p>Jak chodzi o religię, to jest tu obecna nawet wyraźniej niż w dziełach autorów „Krytyki Politycznej”. Pod tymi względami — boskim i lewicowym — O’Connor jest bardziej irlandzka od (urodzonego w Manchesterze) Morrisseya. Każde z nich napędza się własnym niespełnieniem, innością, złością. O’Connor niczym dawny lider The Smiths stara się być kontrowersyjna w słowie i jest dość nijaka w muzyce.</p>
<h5>UL/KR — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11343615,_UL_KR__UL_KR.html" target="_blank">UL/KR</a> (3/4)</h5>
<p>Błażej Król jest na „UL/KR” zjawą, duchem, co „brodzi w korycie nocy”, a śnimy mu się właśnie my. Nie mówi wprost. Często używa zaimków, nie używszy uprzednio rzeczownika. Cudownie opowiada o rozstaniu, o końcu miłości: „najpierw z rąk nam wyleciała, zaraz potem z głowy/ i jest tak, że czujemy się lepiej, ale nigdy nie czuliśmy się gorzej”.</p>
<h5>Sofa — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11343624,_Hardkor_i_disko__Sofa.html" target="_blank">Hardkor i disko</a> (3/4)</h5>
<p>Tytuł nawiązuje do nieśmiertelnej frazy Molesty: „Armagedon jest blisko, przyjdź do nas na boisko, tu hardkor nie disko”. Co chwila mam wrażenie, że Sofa, zwłaszcza wokalista Tomasz Organek, z gracją przedrzeźnia pierwszą płytę Cool Kids Of Death. Sposób śpiewania zbliżony do Krzysztofa Ostrowskiego, Maćka Kurowickiego.</p>
<h5>The Decemberists — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11381174,_We_All_Raise_Our_Voices_To_The_Air__The_Decemberists.html" target="_blank">We All Raise Our Voices To The Air</a> (3/4)</h5>
<p>Koncertowy album amerykańskich fachowców od folk rocka. A wcześniej — autorów wybitnych progrockowych concept albumów. Nie wiadomo, co brzmi gorzej, jedno i drugie groza, prawda? Ale proszę uwierzyć, mają swój styl, odróżniają się od reszty.</p>
<h5>Płyny — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11381190,_Vacatunes__Plyny.html" target="_blank">Vacatunes</a> (3/4)</h5>
<p>Płyny były i są wielbicielami wakacji, spełniają się zabrane na spontaniczny wyjazd (autostop, samochód, pociąg) lub zostawione na lato w mieście (plaża nad Wisłą, Skaryszak, podwórka klubów). Ich domena to manuchaoizm, a wiśnią na torcie jest bardzo dobra piosenka „Pogoda jest sexy”, którą mam nadzieję usłyszą państwo, „czy tego chcą, czy nie”.</p>
<h5>Frozen Bird — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11430626,_Terry_s_Tale__Frozen_Bird.html" target="_blank">Terry’s Tale</a> (3/4)</h5>
<p>Aura tajemniczości i pomieszane języki trzymają słuchacza na dystans, w roli dziecka słuchającego baśni. Pielewin, nie wiedząc o tym, objaśnił, czym jest świat Frozen Bird: „Wobec niepojętej doskonałości jej urody ogarniał mnie smutek, wiedziałem, że sięgnięcie po nią spragnionymi rękami byłoby równie bezsensowne jak próby czerpania kuchennym wiadrem wieczornej zorzy”.</p>
<h5>Przepraszam — <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11430635,_Przepraszam__Przepraszam.html" target="_blank">Przepraszam</a> (3/4)</h5>
<p>„Niedźwiedź się składa na sto/ i wchodzi do torebki/ jak coś po drodze nie tak/ to wyjdzie i zaryczy — śpiewa Joanna — ktoś mnie ukradł i dom już nie ten/ jak dojść do siebie”. Przepraszam jest cudnym żartem z piosenki aktorskiej, poetyckiej, kabaretowej. Może nawet jest reformacją. Są na tyle inni i z tym beztroscy, że swoi. Po Kondratiukowemu: „kto?” — „swój!”. Tak przechodzą przez każde drzwi.</p>
<p><em>Linki do star­szych tek­stów - <a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wszystko/" target="_blank">na stro­nie A-Z</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/duzy-format-recenzje-marzec-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czechoslovakia — Made in</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/czechoslovakia-made-in/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/czechoslovakia-made-in/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Mar 2012 13:33:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2012]]></category>
		<category><![CDATA[Czechoslovakia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Vreen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktosruszalmojeplyty.com/?p=1636</guid>
		<description><![CDATA[Fajna nazwa i bardzo dobry singiel z nietragicznym wideo są największymi atutami tej produkcji. Wyobrażałem sobie więcej — dlatego że poleca to Vreen, który zna się na rzeczy. Nie ma przełomu, ale też nie ma tragedii, za to jest konsekwencja i wynikające z niej kłopoty i atrakcje. Łatwo porównać Czechoslovakię do tzw. dokonań Vreena (Mateusza Kunickiego), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Fajna nazwa i bardzo dobry singiel z nietragicznym wideo są największymi atutami tej produkcji. Wyobrażałem sobie więcej — dlatego że poleca to Vreen, który zna się na rzeczy. Nie ma przełomu, ale też nie ma tragedii, za to jest konsekwencja i wynikające z niej kłopoty i atrakcje.<span id="more-1636"></span></p>
<p><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/czechoslo.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1637" title="czechoslo" src="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/czechoslo.jpg" alt="" width="200" height="180" /></a>Łatwo porównać Czechoslovakię do tzw. dokonań Vreena (Mateusza Kunickiego), bo to zespół, który tekstowo czy głosowo do nich nawiązuje. Wokalista Adam Piskorz podobnie mierzy się, jak to się mówi, z archetypem bohatera drugiego planu, statysty w życiach innych ludzi. Nic nie wychodzi, nic się nie dzieje. Dobrze słychać to właśnie <a href="http://www.youtube.com/watch?v=WDRBvo3wlcA" target="_blank">w singlowym „Wakacyjnym”</a>, gdy na prostym, bezpretensjonalnie sztucznym bicie artyści wertują album ze zdjęciami z wakacji nad morzem, polskim oczywiście.</p>
<p>Vreenowy refren: „Bambo bambo, czoko czoko/ mewa wydłubała oko” jest tak zrelaksowany, jak relaksować potrafi tylko Bałtyk. Oprócz gry w nostalgię Czechoslovakia gra też np. z Myslovitz: „sto lat temu jako pierwsi odsłonili nagie piersi”, i dokłada do tego podwójnie parówkowego młodzieńca: „tłusty grubas wyszedł z wody”. To jest właśnie różnica w stosunku do Vreena — gdzie kończy się nawiązanie i szydera, tam trudno im (CzS) wygenerować śmiech. Vreen, autor <a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch/" target="_blank">najlepszej płyty zeszłego roku</a>, jest naturalny i czuły dla bohaterów. CzS jeszcze tego nie mają, trochę im do Vreena brakuje.</p>
<p>„Obrałem ziemniaki na obiad/ obrałem w życiu cel”. Raz lepiej, raz gorzej (fajna jest historia prezentu na komunię). Założeniem jest smętny bit, brzmiący raczej jak metronom niż perkusja (super), do tego śmieszne teksty (różnie z tym bywa) i gadka spod bloku na dwa głosy, umyślna amatorka, fatalna maniera (pasuje). Wydaje się , że muzycy świetnie się bawili przy nagrywaniu płyty. Ja się nudziłem (przy słuchaniu, nie nagrywaniu). Zespół robi utwory monotonne, wysłuchanie ich do końca to wyzwanie.</p>
<p>Najlepsze trwają po trzy minuty, niestety jest też parę koło siedmiu. W dzieciństwie, rzeczywiście, przygody przeżywa się mocno i długo rozpamiętuje, ale przecież „Made In” to raczej ich wykrzywione przez upływ lat wspomnienie niż odtworzenie w całości, punkt po punkcie. Gierki w skojarzenia, w swoim czasie tak jak ściemnione opowieści żelazny punkt kolonijnych i szkolnych wyjazdów (jeszcze przed wódką), to piękny trop, ale rozwinięty na tej płycie umiarkowanie.</p>
<p>Cały album trwa ponad 40 minut. Jeśli chciałbym czegoś szukać w muzyce, to na pewno nie klawisza „skip”. W przypadku „Made In”, niestety, jest on przydatny. Pierwsza komunia, Bałtyk ’85, dźwięk domofonu, gra w chowanego, obiad — jestem bardzo za tą płytą, ale dałbym radę bardziej.</p>
<p>Za to do atutów „Made In” zaliczam połączenie wątku dzieciństwa z wątkiem kształtowania się seksualności — fantazje, niepewność, pragnienie ukrycia się, sen, znów plaża. To plus całe to retro, plus cały ten dystans i prześmiewanie, plus jeszcze pewna sympatyczna obleśność tekstów — wszystko razem kieruje „Made In” w stronę miejsca i czasu znanego jako Lubiewo. Nie wiem, co na to koryfeusze popkultury gejowskiej, ale Czechoslovakia jest, hm, jakiego użyć tu słowa, co najmniej urokliwa.</p>
<p>Widziałem tu i ówdzie w recenzjach nadzieje, że drugi album będzie dojrzalszy, lepszy i w ogóle. Gdyby był, to Czechoslovakia przestałaby mieć sens. Tak jak jest — hardkorowo i bezwzględnie — jest OK. Wolałbym, żeby nie tępili tego ostrza: przegiętych wokali, obciachowych tekstów, kwadratowej elektroniki, umyślnie niedobrej produkcji. Bez któregoś z tych składników nie byliby sobą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/czechoslovakia-made-in/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska z wielkiej płyty</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/polska-z-wielkiej-plyty/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/polska-z-wielkiej-plyty/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Mar 2012 08:57:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[duże]]></category>
		<category><![CDATA[Afro Kolektyw]]></category>
		<category><![CDATA[Aloha Entertainment]]></category>
		<category><![CDATA[Falami]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Szabrański]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Schwarz]]></category>
		<category><![CDATA[Lado ABC]]></category>
		<category><![CDATA[Nasiono]]></category>
		<category><![CDATA[Oficyna Biedota]]></category>
		<category><![CDATA[Remek Zawadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Przyszlak]]></category>
		<category><![CDATA[Thin Man Records]]></category>
		<category><![CDATA[Wytwórnia Krajowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ktosruszalmojeplyty.com/?p=1613</guid>
		<description><![CDATA[Nakłady płyt lecą na łeb na szyję, ale ambitnej muzyki jest w Polsce coraz więcej. Nagrania na wysokim poziomie są nie tylko w wielkich sklepach i dużych radiostacjach. Małe wytwórnie rosną w siłę — tekst z „Gazety Wyborczej” Przepiszę może jeden śródtytuł: Skąd na półce w sklepie bierze się płyta? Sieć handlowa (np. Empik) nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nakłady płyt lecą na łeb na szyję, ale ambitnej muzyki jest w Polsce coraz więcej. Nagrania na wysokim poziomie są nie tylko w wielkich sklepach i dużych radiostacjach. Małe wytwórnie rosną w siłę — tekst z „Gazety Wyborczej”<span id="more-1613"></span></p>
<p><em><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/organizm.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1625" title="organizm" src="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/organizm.jpg" alt="" width="200" height="177" /></a>Przepiszę może jeden śródtytuł:</em></p>
<p>Skąd na półce w sklepie bierze się płyta? Sieć handlowa (np. Empik) nie rozmawia z wydawcą, tylko z dystrybutorem płyt. Nawet jeśli mały wydawca zostanie przyjęty do katalogu dystrybutora, to jego dwie czy trzy płyty są tam obok tysięcy innych wydawnictw. Dystrybutor nie ma powodu, żeby szczególnie o nie zabiegać. — W efekcie przez pierwszy miesiąc przez naszą stronę sprzedaliśmy więcej płyt „PKP Anielina” niż wszystkie sieci w całej Polsce — opowiada Robert Przyszlak, szef Thin Man Records.</p>
<p>Jacek Szabrański, kierujący Wytwórnią Krajową: — Chciałbym, żeby to nie zawsze było niszowe. Muzyka, którą się zajmujemy, jest absolutnie dla człowieka. To nie jest Warszawska Jesień, to są piosenki, na miły Bóg!</p>
<p><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/plyny.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1626" title="plyny-vacatunes-digipack.ai" src="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/plyny.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Przyszlak: — Płytę Muzyki Końca Lata kupowali ci, którzy chcieli ją kupić. Wszystkie doniesienia z frontu były tego rodzaju: mam płytę, ale musiałem o nią zawalczyć. Nie mieliśmy żadnego przypadkowego słuchacza.</p>
<p>Podstawową sprawą jest danie słuchaczom szansy na dotarcie do muzyki. Gdy zawrzało wokół ACTA, najciekawsze dyskusje prowadzili na Facebooku sami artyści. Remek Zawadzki — muzyk i producent grup Afro Kolektyw, Emma Dax i Dagadana — zastanawiał się, co by było, gdyby łatwo dostępne elektroniczne wydanie płyty kosztowało złotówkę i miało np. 40 tys. ściągnięć. — Za 40 tys. zł można zrobić porządną płytę w profesjonalnych warunkach — tłumaczy. — Jednak mało kto może tyle wydać na produkcję. Zarobienie na samej płycie 40 tys. zł to rewelacja, ale też w wielu wypadkach tylko zwrot kosztów. Oczywiście można robić płyty taniej, ale nie w każdym gatunku muzycznym i nie w wysokiej jakości.</p>
<p><a href="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/aloha.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1623" title="aloha" src="http://www.ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/03/aloha.jpg" alt="" width="200" height="178" /></a>Trzeba „tylko” nakłonić słuchaczy do płacenia za kulturę takich stawek. Szabrański: — Fascynuje mnie obserwowanie przemiany świadomościowej, jeśli chodzi o ludzi funkcjonujących nowocześnie, przez internet. Uczenie się świadomości pewnych procesów i odpowiedzialności np. za to, co może być wspólną sceną muzyczną. Nie ma sceny bez słuchaczy.</p>
<p>- Płyta kosztuje 30 zł. Jak na jednorazową opłatę to niewiele dla kogoś, kto kupuje tygodnik opinii, chodzi do kina i na koncerty — zauważa Przyszlak. — Tymczasem 15 tys. sprzedanych płyt to dziś nieosiągalny wynik.</p>
<p><em>Tekst pochodzi z „Gazety Wyborczej”, numer z 15/3/12. <a href="http://wyborcza.pl/1,75475,11350225,Polska_z_wielkiej_plyty.html" target="_blank">Tutaj cały</a>.</em></p>
<p>Linki do wytwórni:</p>
<p><a href="http://www.alohaentertainment.pl/" target="_blank">Aloha Entertainment</a><br />
<a href="http://falami.pl/" target="_blank">Falami</a><br />
<a href="http://www.ladoabc.com/" target="_blank">Lado ABC</a><br />
<a href="http://nasiono.net/" target="_blank">Nasiono Records</a><br />
<a href="http://biedota.com/biedota/" target="_blank">Oficyna Biedota</a><br />
<a href="http://thinman.pl/" target="_blank">Thin Man Records</a><br />
<a href="http://www.wytworniakrajowa.pl/" target="_blank">Wytwórnia Krajowa</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/polska-z-wielkiej-plyty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Duży Format”, recenzje, luty 2012</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/duzy-format-recenzje-luty-2012/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/duzy-format-recenzje-luty-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Feb 2012 14:19:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[duży format]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[zestaw]]></category>
		<category><![CDATA[2012]]></category>
		<category><![CDATA[Afro Kolektyw]]></category>
		<category><![CDATA[Air]]></category>
		<category><![CDATA[Ania Teliczan]]></category>
		<category><![CDATA[Bubble Pie]]></category>
		<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Kosmos]]></category>
		<category><![CDATA[Hubert Zemler]]></category>
		<category><![CDATA[Lulu Gainsbourg]]></category>
		<category><![CDATA[Of Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ktosruszalmojeplyty.com/?p=1581</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj pokazały się ostatnie w tym miesiącu recenzje dużoformatowe. Oceny wpisałem z pamięci, bo nie ma ich w necie, mam nadzieję, że byłem blisko. Po kolei pisałem o płytach: Afro Kolektywu i Bubble Pie, Lulu Gainsbourga i Of Montreal, Ani Teliczan i Hotelu Kosmos, Air i Huberta Zemlera. Najdłużej z wymienionych zostanie ze mną pewnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj pokazały się ostatnie w tym miesiącu recenzje dużoformatowe. Oceny wpisałem z pamięci, bo nie ma ich w necie, mam nadzieję, że byłem blisko. Po kolei pisałem o płytach: Afro Kolektywu i Bubble Pie, Lulu Gainsbourga i Of Montreal, Ani Teliczan i Hotelu Kosmos, Air i Huberta Zemlera. Najdłużej z wymienionych zostanie ze mną pewnie album Afro (czy ta okładka nie kojarzy się państwu z debiutem Dagadany?). Poniżej zajawki.<span id="more-1581"></span></p>
<h5><a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/02/afro.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1589" title="afro" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/02/afro.jpg" alt="" width="200" height="179" /></a>Afro Kolektyw - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11084196,_Piosenki_po_polsku_.html" target="_blank">Piosenki po polsku</a> (4/4)</h5>
<p>Progresje akordów muszą być ciekawe, rozwiązania rytmiczne zaskakujące, harmonie nieoczywiste. Chwilami popisy erudycji tłumią przebojowość, nad czym boleję, ale zespół wybitnie łączy staranną produkcję z żywiołem grania.</p>
<h5>Bubble Pie - <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,11084213,_Bathroom_Stories_.html" target="_blank">Bathroom Stories</a> (4/4)</h5>
<p>Grają momentami jak polskie Kristen albo zespoły Kuby Ziołka (Tin Pan Alley, George Dorn Screams) czy Woody Alien, zahaczają nawet o Melvins. I lata 60., gdy muzyka się po prostu działa, instrumenty grały.</p>
<h5>Lulu Gainsbourg - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11108982,_From_Gainsbourg_To_Lulu__Lulu_Gainsbourg.html" target="_blank">From Gainsbourg To Lulu</a> (3/4)</h5>
<p>Śpiewają m.in. para Vanessa Paradis i Johnny Depp, Marianne Faithfull, Rufus Wain-wright, a także... Shane McGowan czy nawet Iggy Pop! Język francuski w wersji tych dwóch ostatnich, jak by to ująć, znakomicie poprawia nastrój.</p>
<h5>Of Montreal - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11108973,_Paralytic_Stalks__Of_Montreal.html" target="_blank">Paralytic Stalks</a> (2/4)</h5>
<p>Melodie bywają świetne, ale efekty, przez które artyści przepuszczają swoje nagrywki, sprawiają, że całość jest pretensjonalna i nudna. Barnes, zmuszając się do stałego zaskakiwania słuchaczy, psuje piosenki — co było do przewidzenia.</p>
<h5>Ania Teliczan - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11149049,_Ania_Teliczan__Ania_Teliczan.html" target="_blank">Ania Teliczan</a> (3/4)</h5>
<p>Wyzwaniem byłoby przeniesienie w XXI wiek polskiego retro, ale autorzy płyty bez ryzyka skupili się na zagranicznym — to od dawna jest modne. Przeciętną płytę ratuje głos Ani. Ale potrzebuje on większych wyzwań niż naśladowanie zachodnich gwiazdek.</p>
<h5>Hotel Kosmos - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11149022,_Weird_Polonia__Hotel_Kosmos.html" target="_blank">Weird Polonia</a> (3/4)</h5>
<p>Teksty są słabsze niż muzyka, a wokalista Rara ma nieznośną indie-manierę. Jemu nie zależy. Do niczego nie będzie przekonywał, bo ma rację, a poza tym jest poetą. I niestety nie przekonuje.</p>
<h5>Air - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11200802,_Le_Voyage_dans_la_Lune__Air.html" target="_blank">Le Voyage dans la Lune</a> (3/4)</h5>
<p>Air nagrali chyba najlepszy kawałek muzyki od debiutanckiego „Moon Safari” (proroczy tytuł, prawda?). To ilustracja do „Podróży na księżyc” Georges Mélies z 1902, kilkunastominutowego niemego filmu.</p>
<h5>Hubert Zemler - <a href="http://wyborcza.pl/1,99225,11200783,_Moped__Hubert_Zemler.html" target="_blank">Moped</a> (4/4)</h5>
<p>Dwie ręce i dwie nogi. Zemler zaczyna od bębnów. Szura, głaszcze, uderza, wzbudza, wzburza, tłumi i akcentuje. Bierze się do blach. Ślizga się, dzwoni, przemyka, spaceruje, biegnie, skacze. Wydobywa, jak to się mówi, dźwięk.</p>
<p><em>Linki do starszych tekstów - <a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wszystko/" target="_blank">na stronie A-Z</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/duzy-format-recenzje-luty-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>11 — Gettokosmos</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/11-gettokosmos/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/11-gettokosmos/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 22:36:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[11]]></category>
		<category><![CDATA[19 Wiosen]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Pryt]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Tryp]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ktosruszalmojeplyty.com/?p=1561</guid>
		<description><![CDATA[Marcin Pryt. Trzysylabowa recenzja tej płyty mi wystarczy, spróbuję jednak dać więcej. Najważniejszy w ostatnich latach autor w polskiej piosence, muzyce, podziemiu, kontrkulturze. Do tego Paweł Cieślak, chyba najbardziej pokręcony kolega Pryta z 19 Wiosen, już poza składem, i z Trypa. Producent i muzyk o wielkich umiejętnościach i wyobraźni, której ścieżki trudno wytropić. Czyli śpiewak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Marcin Pryt. Trzysylabowa recenzja tej płyty mi wystarczy, spróbuję jednak dać więcej. Najważniejszy w ostatnich latach autor w polskiej piosence, muzyce, podziemiu, kontrkulturze. Do tego Paweł Cieślak, chyba najbardziej pokręcony kolega Pryta z 19 Wiosen, już poza składem, i z Trypa. Producent i muzyk o wielkich umiejętnościach i wyobraźni, której ścieżki trudno wytropić. Czyli śpiewak o poetyce już znanej, unikatowej, zupełnie szczery i wiarygodny, spotyka tajemniczego kompozytora, zawsze na obrzeżach, znanego z pracy w większych składach.<span id="more-1561"></span></p>
<p><a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/01/111-getto.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1562" title="111-getto" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/01/111-getto.jpg" alt="" width="200" height="191" /></a>Cieślak klika, buczy, trzeszczy, tnie, a także po prostu gra na klawiszach, organach. Jest naraz Wielkim Elektronikiem i Golarzem Filipem, co z brzytwą w łapie układa rytmy z trzasków i jęków. Przetwarza głos wokalisty, raz on jest blisko, skompresowany jak w radiu, później się oddala, gubi. Jest w pustym pomieszczeniu, jest przy drugim walkie talkie gdzieś na dachu. Tak jakby producent według swego kaprysu bawił się bohaterem i narratorem tej płyty. Rzuca go na głęboką wodę, wyciąga z niego to, co może być w nim najlepsze. Albo najbardziej szkaradne, to są rzeczy bardzo sobie bliskie. Jedna rzecz przetwórstwo tego spokojnego głosu, a druga — głosowa ścieżka zdrowia, jaką Pryt sam sobie narzuca („VII preludium + Twierdza Jebuzytów”).</p>
<p>Najważniejsze wersy: „Niebo nade mną, a czarna gwiazda wewnątrz/ jestem ta gwiazdą jedenastoramienną”. Więcej tu niż na zeszłorocznej płycie Trypa fabuł, opowieści pełnych poczucia zagrożenia, niedopasowania, konieczności ucieczki. Radości to tu nie ma, nic nowego u M11P, a do tego jeszcze w prawie każdym utworze można dostać wpierdol. Osobiście, pojedynczo, i jako ludzkość też. Ludzkość ma ze sobą kłopot nie tylko w wizji przyszłości według Pryta, ale też w obecnej na „Gettokosmosie” wersji „jakoś to idzie, nie jest tak źle”, którą znamy z codziennego doświadczenia my, książęta XXI wielu. W tych opowieściach bohater spoza świata przychodzi do ludzi z misją, przesłaniem, lub odwrotnie: uwięziony w getcie ludzkim bohater z trudem stawia opór zdegenerowanej rzeczywistości. „Dlaczego wykorzystujecie jedynie ułamki swojej świadomości?!”. Obcość w każdej sytuacji, poczucie bezsensu zastanych zależności społecznych, komunikacji, wrażenie i przekonanie o istnieniu ludzkiego getta, które jest nie tylko udziałem każdego człowieka, ale też jego dziełem.</p>
<p>Nie chodzi o to, żeby się tego bać, chodzi o to, żeby w to wejść — trochę jak z Trypem, tylko jeszcze trudniej. Ja sam utożsamiam się z bohaterami (zwłaszcza narratorami) książek, piosenek, filmów, o które sie potykam. Dlatego wejście w świat 11 jest mi naturalnym sposobem obcowania z tą płytą. Widzę operatorów, chłopca-robaka, ministerstwa, bandę na rogu, krew. Jestem nawet w środku tych snów, w których „muszę wyskoczyć z drugiego piętra”. Bez wejścia do wewnątrz trudno to zrozumieć, a temu, kto już wejdzie, nie ma potrzeby tego tłumaczyć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/11-gettokosmos/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2011</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/podsumowanie-2011/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/podsumowanie-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 15:13:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[zestaw]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Adele]]></category>
		<category><![CDATA[Atlas Sound]]></category>
		<category><![CDATA[Ballady i Romanse]]></category>
		<category><![CDATA[Cool Kids Of Death]]></category>
		<category><![CDATA[Deerhoof]]></category>
		<category><![CDATA[Julia Marcell]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka Końca Lata]]></category>
		<category><![CDATA[Nerwowe Wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[PJ Harvey]]></category>
		<category><![CDATA[R.U.T.A.]]></category>
		<category><![CDATA[Sinusoidal]]></category>
		<category><![CDATA[St. Vincent]]></category>
		<category><![CDATA[Stephen Malkmus]]></category>
		<category><![CDATA[The Antlers]]></category>
		<category><![CDATA[The Roots]]></category>
		<category><![CDATA[Tryp]]></category>
		<category><![CDATA[Tune-Yards]]></category>
		<category><![CDATA[Vreen]]></category>
		<category><![CDATA[Wilco]]></category>
		<category><![CDATA[Yuck]]></category>
		<category><![CDATA[Łona i Webber]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ktosruszalmojeplyty.com/?p=1528</guid>
		<description><![CDATA[Robert Sankowski zorganizował w „Gazecie” głosowanie na najlepsze płyty 2011 roku i musiałem wziąć w nim udział. Nie lubię brać udziału, bo nie da się wszystkich płyt wychodzących w ciągu roku wysłuchać z równą uwagą, a mi nie udało się nawet dotrzeć do wszystkich ciekawych. Czyli miałem wybrać dziesięć dobrych płyt polskich i ułożyć je [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Robert Sankowski zorganizował w „Gazecie” głosowanie na najlepsze płyty 2011 roku i musiałem wziąć w nim udział. Nie lubię brać udziału, bo nie da się wszystkich płyt wychodzących w ciągu roku wysłuchać z równą uwagą, a mi nie udało się nawet dotrzeć do wszystkich ciekawych. Czyli miałem wybrać dziesięć dobrych płyt polskich i ułożyć je w kolejności od najlepszej do najgorszej, a następnie to samo zrobić z płytami zagranicznymi.<span id="more-1528"></span></p>
<p>Mam dużo szacunku dla moich kolegów z „Wyborczej”, z oddziałów, z portalu, którzy umieją być na bieżąco. Pewnie to jedna z zalet bycia dziennikarzem, a nie szczurem utrzymującym się z przestawiania kafelków w internecie. Jedną z najtrudniejszych rzeczy w takich zestawieniach, jest zważenie oszałamiających „debiutów, które coś zmieniają”, które są strzałem, z kolejnymi płytami starych wyjadaczy. Zwłaszcza jeśli chodzi o Polskę, wydaje mi się, że ważniejsze jest rzucenie snopu światła na płyty, które odkryły przed nami zajebiste nowe światy, niż przyznawanie z pokorą, że niezła ta nowa Nosowska albo że Muniek jeszcze żyje.</p>
<p>A zatem zrobiłem tak:</p>
<p><a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/01/ruta.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1532" title="ruta" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/01/ruta.jpg" alt="" width="200" height="195" /></a>1. R.U.T.A. — Gore. Pieśni buntu i niedoli XV-XX w.<br />
2. Vreen — Good luck ro-Man, good luck Witch<br />
3. Muzyka Końca Lata — PKP Anielina<br />
4. Tryp — Kochanówka<br />
5. Sinusoidal — Out Of The Wall<br />
6. Cool Kids Of Death — Plan ewakuacji<br />
7. Ballady i Romanse — Zapomnij<br />
8. Nerwowe Wakacje — Polish Rock<br />
9. Łona i Webber — Cztery i pół<br />
10. Julia Marcell — June</p>
<p> </p>
<p><a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/01/atlas.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1530" title="atlas" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2012/01/atlas.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>1. Atlas Sound — Parallax<br />
2. Stephen Malkmus — Mirror Traffic<br />
3. PJ Harvey — Let England Shake<br />
4. Wilco — The Whole Love<br />
5. The Roots — Undun<br />
6. Deerhoof — Deerhoof vs. Evil<br />
7. Tune-Yards — Whokill<br />
8. St. Vincent — Strange Mercy<br />
9. The Antlers — Burst Apart<br />
10. Adele — 21</p>
<p>Zwłaszcza w zagranicznych płytach widać, że działałem niechętnie i pod wielkim przymusem. Miał być Yuck na dziesiątym, ale przypomniałem sobie o Deerhoof... I tak dalej, i tak dalej. Najbardziej chciałbym wyliczyć parę wydarzeń czy też „rzeczy”, które zrobiły na mnie w tym roku wrażenie, ale nie wiadomo, czy znajdzie się na to parę minut. Mam nadzieję, że tak.</p>
<p>Cały przegląd  z „Wyborczej” (29/11/11) <a href="http://wyborcza.pl/1,75475,10884830,2011_w_muzyce___podsumowanie__Gazety_Wyborczej_.html" target="_blank">tutaj</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/podsumowanie-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dezerter — Jeszcze żywy człowiek</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/dezerter-jeszcze-zywy-czlowiek/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/dezerter-jeszcze-zywy-czlowiek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Dec 2011 22:33:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Dezerter]]></category>
		<category><![CDATA[Jarocin]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ktosruszalmojeplyty.com/?p=1508</guid>
		<description><![CDATA[Działający od 30 lat Dezerter przypomina, jak się grało w Jarocinie. Ten niedoskonale nagrany koncert, krążący już w latach 80. na wydanej przez sam zespół kasecie, ma dwie ważne zalety. Przede wszystkim pokazuje kawał historii polskiej muzyki zbuntowanej. Na festiwalu zwanym dziś „wentylem bezpieczeństwa” organizatorzy prowokują widownię. Przed koncertem zespół w imieniu widzów prosi o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Działający od 30 lat Dezerter przypomina, jak się grało w Jarocinie. Ten niedoskonale nagrany koncert, krążący już w latach 80. na wydanej przez sam zespół kasecie, ma dwie ważne zalety. Przede wszystkim pokazuje kawał historii polskiej muzyki zbuntowanej.<span id="more-1508"></span></p>
<p><a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2011/12/dezerter-jeszcze.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1510" title="dezerter-jeszcze" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2011/12/dezerter-jeszcze.jpg" alt="" width="200" height="180" /></a>Na festiwalu zwanym dziś „wentylem bezpieczeństwa” organizatorzy prowokują widownię. Przed koncertem zespół w imieniu widzów prosi o polanie wodą klepiska pod sceną, nad którym w sierpniowym upale unoszą się tumany kurzu. Organizatorzy odmawiają, każą grać — „bo jak nie, to w lesie czeka dwa tysiące zomowców, którzy chętnie rozpirzą festiwal”. Zaczyna się koncert, a pod sceną — zadyma. Walter Chełstowski, szef festiwalu, przerywa, żeby utemperować punkowców. Jest nerwowo. Z kolei Dezerter przestaje grać jeden z utworów w połowie, żeby można było wyłowić prowokujących bójki.</p>
<p>Chełstowski mówi dziś, że z Jarocina publiczność wyjeżdżała „naładowana wolnością”. Na pewno nie przez organizatorów — którzy pod sceną wydzielili jedną strefę dla punkowców, drugą dla całej reszty — lecz przez zespoły. Muzycy są bardzo pomysłowi: dla zabicia czasu potrzebnego do zmiany zerwanej struny czytają równolegle dwa komiksy o kapitanie Klossie. Taka gra z systemem, której częścią była współzależność — bo przecież zbuntowane zespoły miały próby w studenckich klubach.</p>
<p>Druga ogromna wartość „Jeszcze żywego człowieka” to energia. Dezerter to działający od 1981 rówieśnik Sonic Youth, Metalliki i Lombardu. Gra do dziś, a w chwili tamtego koncertu miał na koncie jeden wydany singiel i występy na dwóch wcześniejszych Jarocinach. Wchodzą, grają pełną parą 26 utworów, same punkowe klasyki. Gdzieś w połowie, może w dwóch trzecich koncertu zespół uzyskuje taką drapieżność, taki ogień, że nie da się tego opisać. Szczęście, że nie ma filmowej rejestracji tego występu (a przez awantury na początku nawet fotograficznej dokumentacji), bo sama wyobraźnia wyświetla piekło łamane przez zamieszki. Jednocześnie zespół jest przytomny, nie naiwny, pewny swoich umiejętności i przesłania (pacyfizm, samoświadomość, nieufność do władzy i mediów). Swoją drogą umieszczone we wkładce zdjęcia dezerterów uświadamiają, jak młodzi oni wtedy byli. Nie ma punk rocka nie tylko bez buntu i samodzielnego myślenia, ale także bez młodości i bez konfrontacji (...).</p>
<p><em>Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 18/11/11 pod tytułem „Dezerter 1984. O, roku ów!”. <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,10649003,Dezerter_1984__O__roku_ow_.html" target="_blank">Całość tutaj</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/dezerter-jeszcze-zywy-czlowiek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sealesia (różni wykonawcy)</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/sealesia-rozni-wykonawcy/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/sealesia-rozni-wykonawcy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Dec 2011 13:42:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[Iowa Super Soccer]]></category>
		<category><![CDATA[Konopians]]></category>
		<category><![CDATA[Muariolanza]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[składanka]]></category>
		<category><![CDATA[The Band Of Endless Noise]]></category>
		<category><![CDATA[The Complainer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ktosruszalmojeplyty.com/?p=1496</guid>
		<description><![CDATA[Małe wydawnictwo Falami puściło w obieg solidny przegląd muzyki ze Śląska Składankowa „Sealesia” prezentuje kilkunastu wykonawców związanych z regionem. Są tu zespoły zarówno świeże, jak i mające już pewien status: Iowa Super Soccer, The Complainer, Konopians czy Muariolanza, której utwór promuje album. Już tych kilka nazw pokazuje rozpiętość stylistyczną: indie pop, elektroniczno-rytmiczne szaleństwo, reggae, ambient [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Małe wydawnictwo Falami puściło w obieg solidny przegląd muzyki ze Śląska<span id="more-1496"></span></p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-1497" title="sealesia" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2011/12/sealesia.jpg" alt="" width="200" height="200" />Składankowa „Sealesia” prezentuje kilkunastu wykonawców związanych z regionem. Są tu zespoły zarówno świeże, jak i mające już pewien status: Iowa Super Soccer, The Complainer, Konopians czy Muariolanza, której utwór promuje album. Już tych kilka nazw pokazuje rozpiętość stylistyczną: indie pop, elektroniczno-rytmiczne szaleństwo, reggae, ambient jazz, do tego jeszcze hip-hop — ta płyta to muzyczna mapa Śląska, a nie świadectwo rozwoju jednego nurtu typu „Bielsko-Biała stolicą jazzu, Katowice kolebką rapu”. Bardziej „co słychać?” niż „albośmy to jacy tacy”.</p>
<p>Oprócz nowych propozycji są tu piosenki znane z płyt wydanych w tym i zeszłym roku przez różne oficyny. Falami nie postawiło wyłącznie na własne zespoły, nie uparło się też na ułożenie kompilacji, która będzie kusiła fanów poszczególnych zespołów nowymi utworami. W efekcie mimo całego zróżnicowania i aż 74 minut materiału płyta ma swój rytm i ciągłość, jest logicznie ułożona — od piosenki Muariolanzy, chyba najbardziej tu eklektycznego, nieuchwytnego zespołu, przez rock, elektronikę, hip-hop i jeszcze dalej. Można słuchać tej płyty od środka i obywa się bez zgrzytów między kolejnymi utworami.</p>
<p>Sealesia, piękne słowo gładko łączące Śląsk i tak odległą od niego słoną wodę, kojarzy się z Melanezją, Mikronezją i Polinezją — z egzotyką wysp, miejsc oddzielnych i osobnych, nieprzystępnych i rozwijających się w swoim tempie, we własnym kierunku. Wymyślił ją szef Falami Marcin Babko, dziennikarz, m.in. katowickiego wydania „Gazety”, i wokalista Muariolanzy. Zrobił z tej płyty dzieło sztuki – zaprojektowana przez Martę Strzodę książeczka zawiera serię obrazów stereoskopowych i specjalne szkła do ich oglądania.</p>
<p><em>Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 30/11/11 pod tytułem „Egzotyka z czarnej Polski” i <a href="http://wyborcza.pl/1,75475,10733550,Egzotyka_z_czarnej_Polski.html" target="_blank">tu można go przeczytać</a> w całości. Strona wydawnictwa <a href="http://falami.pl/" target="_blank">Falami</a>, <a href="https://www.facebook.com/sealesia" target="_blank">Sealesia</a> na FB.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/sealesia-rozni-wykonawcy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Vreen — Good luck ro-Man, good luck Witch</title>
		<link>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch/</link>
		<comments>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 16:48:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Świąder</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[2011]]></category>
		<category><![CDATA[In The Name Of Name]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Stephen Malkmus]]></category>
		<category><![CDATA[Vreen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ktosruszalmojeplyty.com/?p=1473</guid>
		<description><![CDATA[Lubię tę rzadką w Polsce kombinację: artysta mający poczucie humoru ma też poczucie melodii. Nie ma przeginki w sensie słabych żartów. Jednocześnie jednoznacznie Vreen, głowa i nogi kilku czy kilkudziesięciu nadmorskich projektów, daje tu pokaz swojej jedyności, odrębności. To duża sztuka, zwłaszcza gdy do grania zaprasza się paru ładnych muzyków. W porównaniu z elektryczną, gitarową [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię tę rzadką w Polsce kombinację: artysta mający poczucie humoru ma też poczucie melodii. Nie ma przeginki w sensie słabych żartów. Jednocześnie jednoznacznie Vreen, głowa i nogi kilku czy kilkudziesięciu nadmorskich projektów, daje tu pokaz swojej jedyności, odrębności. To duża sztuka, zwłaszcza gdy do grania zaprasza się paru ładnych muzyków.<span id="more-1473"></span></p>
<p><a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2011/10/vreen.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1478" title="vreen" src="http://ktosruszalmojeplyty.com/wp-content/uploads/2011/10/vreen.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>W porównaniu z elektryczną, gitarową płytą <a href="http://ktosruszalmojeplyty.com/in-the-name-of-name-st/" target="_blank">In The Name Of Name</a>, którą Vreen wydał w zeszłym roku, stylistyka zmieniła sie o co najmniej 90 stopni. Teraz Vreena doznajemy w wersji akustycznej, leniwie piosenkowej. Zacinający się, popsuty Malkmus bez prądu. Plus precyzyjne aranżacje smyczkowe, bębny, bas, bandżo — Paula i Karol minus dżoj plus dżojnt, a temperatury zamiast ontariańskich tropikalne, rozleniwiające.</p>
<p>Może bardziej precyzyjne jest pół zdania Fight!Suzan o tym nagraniu: „Trzy atuty albumu, które można by określić mianem smutnego buffo — potworna dykcja, chujowe tematy i dziwaczna maniera gry na gitarze — współgrają z sobą w tak koherentnym stylu, że...” — <a href="http://fightsuzan.blogspot.com/2011/05/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch.html" target="_blank">dalej tutaj</a>.</p>
<p>Słucham tego z pełnym szacunkiem, na wygrzebanym z krypty discmanie (przypomina mi się, jak kiedyś Sony zastrzegło nazwę discman i cały świat zaczął używać odtwarzaczy osobistych). Mój odtwarzacz osobisty ma problem z potencjometrem. Szura tam coś, jak u Vreena. Vreen „problem ma, tylko pogadać chce”. I wzywa: „więc zagraj ze mną mecz, ścierajmy się na defensa i ofensa, aż opuścisz gardę swą”... Tu co chwila sety, mecze, rodzinna rozgrywka. Przy tych balladach, walcach i sambach nie da się nie opuścić gardy. Kaseciarskie to jest w pełnym znaczeniu tego słowa.</p>
<p>On jest swój i to jest największa dziś umiejętność, tego Vreenowi powinni zazdrościć wszyscy. Nie ma żadnego czaru w opowiedzeniu żartu po to, żeby było śmiesznie. Vreen mówi żart, bo tak już jest, bo to jest on w wersji serio. „Zastanawiam się, czy zrobić coś ze sobą, czy nie/wczoraj to nie tak miało być/ mówiłaś mi, że nie muszę tyle pić/ale szkoda by było, żeby zmarnowało się” (7). I Refren: „a ślimaki niech szaleją, szaleją/ a żołądki niech nie bolą, nie bolą”. Kto mi napisze taki wątek o istocie żywota ludzkiego, o kłopocie z dziewczętami, z alkoholem, z rozpaczą? Nie tam jakieś stanie pod blokiem albo siedzenie w zimnej wannie.</p>
<p>Taka samba: „Dziewczyna z Ipanema nosi tipsy, sztuczne cycki/mnie to nie przeszkadza, tyle że nie mam jej (...) chciałbym ją rzucić, lecz nie chciałbym jej tracić [to akurat o pracy, ale... — jś] (...) może trzeba o zdrowie pomodlić się?”. Do cytowania jest tu kawał płyty, niektóre piosenki w całości, ale równie istotne jak teksty jest to, że tu mamy biorące melodie. Refren „PTTK” jest zabójczy, nie mogę przestać go nucić, „PTTK, oddziały regionalne PTTK/udanej niedzieli życzą nam”. Sielska ta melodia, diaboliczne, dwuznaczne wątki w słowach. Coś brzydkiego, wstydliwego jest w tej opowieści o niezupełnie udanym spacerze, a ja nie mogę się oderwać.</p>
<p>Albo „Templum”, w którym głosem proboszcza nawołującego z ambony, w blaszanym baraku z końca XX wieku, wokalista śpiewa: „i na miłość boską, doprowadźcie do pojednania Germańczyków z Wenecjanami”. Już trochę odpadam od narracji, nieustająco uroczej — „w tym roku zdarzyło się, że templariusze i wojska zakonne/wyprawili się, by rozbić, a zostali rozbici srodze”... ale rozkoszuję się brzmieniem, dźwiękiem. Dochodzi, za przeproszeniem, do sypialnianego aleatoryzmu. Ach, nieważne, „Good luck ro-Man...” po prostu głaszcze po główce. Kto umie, niech tak gra (i śpiewa), poza sezonami i modami, z naturalnością i pewnością siebie mormona. Vreen wie. Bóg zapłać.</p>
<p><iframe style="position: relative; display: block; width: 300px; height: 100px;" src="http://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/v=2/album=2717200081/size=grande/bgcol=FFFFFF/linkcol=4285BB/" frameborder="0" width="300" height="100"></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.ktosruszalmojeplyty.com/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

