La­tem ta pły­ta uka­za­ła się na ka­se­cie, je­sie­nią w for­ma­cie pły­ty kom­pak­to­wej. To spo­ra za­le­głość, nie­mniej przy­jem­na do oma­wia­nia, bo na­kład jest już na wy­czer­pa­niu. Dwa­dzie­ścia pa­rę mi­nut z „Je­dwab­ni­kiem” jest jak po­dróż w in­ny świat. Chy­ba też po­dob­ną przy­go­dą by­ło dla ar­ty­sty, któ­ry wy­my­ślił i na­grał ten al­bum.

dwutysieczny-jedwabnikSą tu dźwię­ki waż­nych lu­dzi pol­skiej mu­zycz­nej awan­gar­dy, któ­re zmon­to­wał ra­zem, do­da­jąc co nie­co od sie­bie, ten, któ­ry przedarł się w ostat­nich la­tach z awan­gar­dy do po­pu - Bła­żej Król, współ­twór­ca za­wie­szo­ne­go obec­nie UL/KR. „Waż­ny­mi ludź­mi” są Je­rzy Maz­zoll (m.in. Ar­hy­th­mic Per­fec­tion) z Trój­mia­sta, Ra­dek Dziu­bek (m.in. Blimp) z Byd­gosz­czy i Woj­tek Ku­char­czyk (m.in. The Com­pla­iner, Mołr Dram­maz) ze Ślą­ska. Wszy­scy oni oko­ło ro­ku 2000 moc­no ar­ty­stycz­nie wpły­nę­li na to, ja­kim mu­zy­kiem zo­stał go­rzo­wia­nin Król - jesz­cze kil­ka lat te­mu na­dzie­ja in­die roc­ka z ze­spo­łem Ka­wa­łek Kul­ki, ostat­nio z UL/KR lau­re­at pły­ty ro­ku 2012 we­dług dzien­ni­ka­rzy „Wy­bor­czej”, dziś go­tów z pierw­szym so­lo­wym al­bu­mem „Nie­lot” (uka­że się to w mar­cu na­kła­dem Thin Man Re­cords).

To, co Król zmon­to­wał na „Je­dwab­ni­ku”, jest od­le­głe za­rów­no od je­go pio­sen­ko­wych prac, jak i od elek­tro­ni­ki, któ­rą zaj­mo­wał się pod szyl­dem Ban­ge­liz. Emo­cjo­nal­na mu­zy­ka z „Je­dwab­ni­ka” mo­że tyl­ko przy koń­cu tro­chę tra­ci tem­pe­ra­tu­rę.

Dwu­ty­sięcz­ny jest mi­ni­ma­li­stycz­ny, wy­ci­szo­ny, kon­tem­pla­cyj­ny, mo­men­ta­mi na­wet am­bien­to­wy. Bez słów. W wy­ra­zi­sty elek­tro­nicz­ny rytm (rze­czy­wi­ście brzmi jak skra­dzio­ny Ku­char­czy­ko­wi) wdzie­ra­ją się akor­dy syn­te­za­to­ra. W in­nym utwo­rze w bar­dziej roz­rzu­co­ne ude­rze­nia in­stru­men­tów per­ku­syj­nych wdzie­ra się ryt­micz­ny zgrzyt, któ­ry przed prze­two­rze­nia­mi mógł być ja­kąś me­lo­dią. Świet­ny jest mo­ment w pierw­szym utwo­rze („W mia­rę jak...”), gdy zni­ka­ją­cy kla­wi­szo­wy akord wpa­da w try­by roz­wi­bro­wa­ne­go mo­ty­wu klar­ne­tu Maz­zol­la. To brzmi jak „Med­dle” Pink Floyd, ale jest w tym tak­że echo ze­szło­rocz­nych al­bu­mów Ku­by Zioł­ka (pod mar­ka­mi Sta­ra Rze­ka i Ala­me­da 3). „Je­dwab­nik” to jed­nak rzecz głów­nie dla wiel­bi­cie­li Bła­że­ja Kró­la.

Tekst uka­zał się 28/2/14 w Wyborcza.pl/kultura - tam­że wię­cej re­cen­zji

Dodaj komentarz