Nie pierwszy z fali zespołów stworzonych jakby „dla siebie” czy dla znajomych, kameralnych, domowych, takich, które dla niewtajemniczonych słuchaczy rzadko bywają powabne. Zaczyna się od śpiewania i podgrywania sobie na gitarze czy – jak w tym przypadku – „komunijnym casio”, potem jest zestaw piosenek, koncerty, w końcu niektóre z takich grup nagrywają płytę.

dog-whistleTak zrobiły CocoRosie, polskie Ballady i Romanse czy Domowe Melodie. Członkinie duetu Dog Whistle są jeszcze bardziej „dla wtajemniczonych”, podpisują się nawet tylko imionami: Ania i Lena.

Na początek niespodzianka: zamiast opowieści o przygodach dwóch dziewczyn „Mastom Mastom” – tradycyjna perska pieśń, której tytuł oznacza mniej więcej „jestem pijana”. Struny basu szarpane kostką, wspomniane stare casio i harmonie wokalne wywołuje nastrój przygnębienia i zagrożenia. Dalej już po angielsku – raz lepiej, raz gorzej, bo choćby „Chase” zdaje się w tym zestawie niepotrzebne jako imitacja rockowej piosenki rockowego zespołu, którym Dog Whistle po prostu nie są.

Najlepsze wrażenie zrobiło na mnie „Neon Lights” oparte na gitarze elektrycznej i głosach dwóch wokalistek. Klasyczne skale wprowadzają skojarzenia z dziewczyńskimi grupami w rodzaju polskiego Andy, zwłaszcza gdy w tle dochodzą uderzenia w bas i druga partia gitary. Tekst o nieistniejącym już warszawskim domu i z frazą „I can see you now, walking in the neon lights of 1935” pasuje do sentymentalnej muzyki. Podobnie skromnie zaaranżowany jest „Forget-Me-Nots”. Oba te utwory jako najmocniejsze punkty Dog Whistle definiują śpiew dwóch artystek i umiejętność stwarzania nastroju – w dodatku nie tak „intymnego”, jak można by się spodziewać po grupie w takim składzie jak Dog Whistle.

„I’m so in love with you and it’s true/ but they say you already have a boyfriend” – śpiewają w swoim półtoraminutowym przeboju na zamknięcie płyty. Na tym skrzyżowaniu szczerego i pijanego rzępolenia z przejścia podziemnego i szydery z żeńskich zespołów rockowych robią jak najlepsze wrażenie.

Tekst ukazał się 22/3/15 w Wyborcza.pl/kultura – tamże więcej recenzji

Dodaj komentarz