Doniosły powrót debiutantów z 2013 r. Drugi album brytyjskiego tria Daughter powstał w Nowym Jorku, pod okiem Nicolasa Vernhesa (producent zespołów Deerhunter, War On Drugs czy francuskiego Moodoïd). Na „Not To Disappear” Daughter ląduje gdzieś między cichutkim Low a shoegaze’owym Slowdive.

daughter-not-to-disappearLiderka grupy i wokalistka Elena Tonra bez emocji wyśpiewuje rzeczy przygnębiające. W ostrym „No Care”, gdy werbel trzepocze, jakby biły w niego skrzydła motyla, a pomaga mu elektroniczny rytm, jest mowa o złym seksie. W „To Belong” Tonra pyta kogoś, czy nie lżej byłoby mu bez niej, gdyby nie musiałby komentować każdej jej miny. Angielka relacjonuje samotność w związku, nie w tłumie. W lżejszym „Alone/With You” śpiewa, jak źle jej być, jeść, spać samej, ale też źle spać z „tobą”. Próbuje gorzko żartować: „I should get a dog or something”.

Najbardziej poruszające jest „Doing The Right Thing”. „I have lost my children/ I have lost my love/ I just sit in silence/ let the pictures soak/ out of televisions”, śpiewa Tonra. Mowa o jej cierpiącej na alzheimera babci i o wpływie, jaki choroba ma na matkę Eleny. Jednak Daughter to coś więcej niż uczucia na wierzchu i publiczna spowiedź. U pisarza Stuarta Eversa muzycy zamówili trzy opowiadania, na podstawie których twórcy filmu „20 000 dni na ziemi” o Nicku Cave’ie nakręcili wideoklipy. Jeden z nich powstał właśnie do „Doing The Right Thing”. Zawodowa płyta.

Tekst ukazał się 15/1/16 w Wyborcza.pl/kultura – tamże więcej recenzji

Dodaj komentarz