Camera Obscura — My Maudlin Career

Posted on 28/09/2009 by

0


Talent do zabawy w kon­wen­cje (być może należy napi­sać: w kon­wen­cję) to cenna rzecz i należy go pogra­tu­lo­wać zespo­łowi. Granie to także zabawa. Gdzie jed­nak podziała się umie­jęt­ność pisa­nia chwy­tli­wych nume­rów, które nie chcą wyjść z głowy?

cameraobscura-mymaudlinSzkocki zespół skrzyw­dzony nie­gdyś ety­kietką nie­zgrab­nych naśla­dow­ców Belle & Sebastian nauczył się grać refre­nowo, zna­lazł swoją niszę już na poprzed­niej pły­cie — „Let’s Get Out Of This Country” z 2006 roku. Najbardziej prze­bo­jowy, otwie­ra­jący tamto nagra­nie pierw­szy sin­giel „Lloyd I’m Ready To Be Heartbroken” tytu­łem nawią­zy­wał do utworu Lloyda Cole’a z lat osiem­dzie­sią­tych. Cała nagrana w Szwecji płyta była bar­dzo musi­ca­lowa, dziew­częce tek­sty o miło­ści śpie­wane sło­dziut­kim gło­sem łamały serca, muzycy two­rzyli zaś w tle pełen vin­tage — organy, smyki i trąby, foks­troty i tęskne bal­lady. Było to bar­dzo dobre.

Teraz Camera Obscura wró­ciła z mate­ria­łem jesz­cze ostrzej zwró­co­nym wstecz, ku latom sześć­dzie­sią­tym. Muzycy wyspe­cja­li­zo­wani w bogato aran­żo­wa­nych pio­sen­kach wpraw­nie zagrali kawałki nawią­zu­jące do chwil chwały z poprzed­niego krążka. Raz inten­syw­niej, bar­dziej dyna­micz­nie („French Navy”, „Honey In The Sun”), innym razem melan­cho­lij­nie („James”, „Careless Love”). Harmonie wokalne brzmią impo­nu­jąco, słodko i są dobrze obmy­ślone („The Sweetest Thing”, refren „James”), i w ogóle głos Tracyanne Campbell jest naj­więk­szym atu­tem Szkotów. Ale dla­czego oni na dłuż­szą metę tak przy­nu­dzają (straszne „Other Towns And Cities”)? Dlaczego ten zbiór auto­pla­gia­tów nie trzyma się kupy? Główną autorką reper­tu­aru znów była Campbell, ten sam pro­du­cent Jari Haapalainen znów pro­du­ko­wał płytę w Sztokholmie. Cóż, tylko rzeka, do któ­rej weszli, nie jest już tą samą co trzy lata temu. Formuła się, widać, wyczerpała.

Talent do zabawy w kon­wen­cje (być może należy napi­sać: w kon­wen­cję) to cenna rzecz i należy go pogra­tu­lo­wać zespo­łowi. Granie to także zabawa. Gdzie jed­nak podziała się umie­jęt­ność pisa­nia chwy­tli­wych nume­rów, które nie chcą wyjść z głowy? Miejmy nadzieję, że to tylko chwi­lowa sła­bość. Skoro już muzyka jest nie­zbyt roz­bu­do­waną waria­cją na temat poprzed­niej płyty, to zamiast zmę­cze­nia wolno ocze­ki­wać dobrze skro­jo­nego zestawu pio­se­ne­czek. Wszakże to o dobre kawałki cho­dzi w muzyce tego typu. Kawałki są jed­nak po pro­stu śred­nie. Egzamin komi­syjny mający popra­wić ocenę z piątki na szóstkę skoń­czył się tróją...

9 paź­dzier­nika Camera Obscura wystąpi we Wrocławiu, w klu­bie Firlej.

ocena: 4/10, poprawne, lecz męczące. Myspace, strona zespołu

Posted in: recenzje