Lekkie piosenki Joela Nicholsona, coraz częściej ubarwiane brzmieniami trąbek, klawiszy czy bandżo, łatwo wpadają w ucho. To jest folk, ale nie taki zielony. Chłopak śpiewa delikatnie, pisze pastelowe, poranne piosenki.
Butcher The Bar gra rzeczy zarazem rześkie i eleganckie, czasem zbyt gładkie, za anielskie („Sin So Sweet”), ale często uroczo przebojowe („Bobby”, „Alpha Street West”, „Silk Tilts”). Nawet jeśli Nicholson chce być outsiderem, to ma dobrą rękę do przyrządzania mocnych antydepresantów.
Tekst z „Dużego Formatu” (28/7/2011) — całość tu.

Posted on 23/08/2011 by Jacek Świąder
0