Blade Loki — Torpedo los!!!

Posted on 14/12/2009 by

5


To oni jesz­cze grają? Płyty nagry­wają? Blade Loki wyświe­tliły się w poło­wie lat 90., śpie­wa­jąc zalotny utwór o tym, że „mło­dzież olewa Front Narodowy”. Strasznie dawno. Wtedy jesz­cze wstawki mię­dzy kawał­kami śmie­szyły. Co się stało z dziew­czy­nami, co Grabaża kochały, czarne T-shirty miały, na pamięć znały „Tatę Kazika”? Łza się im w oku zakręci nad naj­now­szą pro­po­zy­cją wro­cław­skiej ekipy, czy raczej przejdą na drugą stronę ulicy?

(recen­zja pocho­dzi z numeru 5/2009 miesięcz­nika „Lampa”)

blade-loki-torpedoCo sły­chać? Normalny taki pan­krok łamany cza­sem paten­tami wzię­tymi z (oczy­wi­ście pan­ko­wego) ska. Nie tak czy­stego i asce­tycz­nego, jakim cza­ro­wała Klinika, tylko bro­war­nego, zadzior­nego, ulicz­nego ska Podwórkowych Chuliganów i tak dalej, i tak dalej. Godne sza­cunku odstęp­stwa zda­rzają się głów­nie w intrach kawał­ków, szkoda, chcia­łoby się, żeby na jakimś kolej­nym nagra­niu zespół odważ­niej popły­nął. Nie ma bowiem wąt­pli­wo­ści, że Blade Loki — jak Leszek Miller albo „Moda na suk­ces” — będą zawsze. I zawsze bębny będą bez­kom­pro­mi­sowo tłuc na raz, gitara będzie ciąć jak brzy­twa, brzmiąc jak złoto, bas będzie bie­gał w górę i w dół (bywa ładnie prze­ste­ro­wany — „Czy świat zwa­rio­wał”, „Urodzeni mor­dercy”). Do tego laska, co śmie­szy, tumani, prze­stra­sza na wokalu. Jest jazda, nie ma kom­pro­misu, jest „wier­ność swo­jej sty­li­styce” (ze strony zespołu). Trudno zatem się cze­piać, ostrze­gali. Do tego sek­cja dęta — zupeł­nie w stylu SP Records — która naprawdę nadaje wszyst­kiemu taki zaba­wowy i zawo­do­ski zara­zem kli­mat. W refre­nach zda­rza się raczej gro­te­skowe call and response (laska: „Czy świat zwa­rio­wał” chło­paki: „O tak, tak”, laska: „Czy raczej ja”). Przebojów brak, no ale co zro­bisz. Skoro nawet kower „Skóry” grupy Kukiza Aya RL w wyko­na­niu Bladych Loków staje się swoj­skim, remi­zo­wym panko polo...

Z lite­ra­tury naj­bar­dziej kle­pie pas­sus: „czer­wone maki w Afganistanie” („Czy świat zwa­rio­wał”), ale w tym samym kawałku zaraz nastę­puje „boha­te­ro­wie z pierw­szych gazet stron / chcą zdo­być wła­dzę lub utrzy­mać ją”. Gdzie indziej: „wszystko mnie wkur­wia / nic się nie dzieje”, „niech bryka, bryka / oto roz­rywki hip­no­tyka”. A jaki rym do „barwna”? Oczywiście „pożarna”! We wkładce: „Gdy coś nas wku­rzy / poka­rzemy zęby”. Za co?! Wyławianiem pereł tego typu w piśmie i śpie­wie możemy umi­lić sobie nie­jedno spo­tka­nie wete­ra­nów pan­kroka. Poza tym musimy słu­chać licz­nych nagrań głosu pre­zy­denta Kaczyńskiego. A ta Ameryka, zła ona jest. Ależ zespole! Mało, że war­stwa muzyczna z lamusa pocho­dzi, to jesz­cze liryka jak z teenage guide to be a rebel wyda­nego 20 lat temu. Już ze trzy tuziny tek­ścia­rzy lepiej ten pod­ręcz­nik zgłę­biły. Nie twier­dzę, że Blade Loki po dnie szu­rają, bo jakiś mar­gi­nes jesz­cze jest. Mówiąc wprost, te tek­sty są tak samo bez­kom­pro­mi­sowo nudne i kulawe jak świat, z któ­rym wal­czą. Najlepsze na pły­cie są te momenty „Wszystko mnie wkur­wia”, gdzie nie ma wokalu. Okazuje się, że zespół pozba­wiony poezji podwó­rek wyko­leja się z pan­ko­skich torów — i przez dłuż­szy czas gra spraw­nie w gatun­kach, które są bar­dzo odle­głe od tych do bólu prze­cięt­nych zwro­tek i refre­nów. Jeszcze zmie­niają je co chwila z lek­ko­ścią i wdzię­kiem Atomówek. W tej stro­nie szukać!

Krótko mówiąc, Blade Loki mają szansę zdo­być sym­pa­tię zbun­to­wa­nej czę­ści kra­jo­wej dzie­ciarni, mimo że w latach się posu­nęli. Jak świat świa­tem, co nie­dziela rosół. Jak świat świa­tem, zdaje się, co czwar­tek „Nie” Urbana. Jak świat świa­tem, co fla­gowy okręt pol­skiego pan­kroka, to walka na śmierć i życie. Tylko nie wia­domo o co.

Posted in: recenzje