Bo­że mój słod­ki, wię­cej ha­ła­su by­ło w tym ro­ku chy­ba tyl­ko o Pa­ri­ste­tris. Biff - fan­ta­zyj­ny pro­jekt (prze­pra­szam, ale peł­ne zna­cze­nie te­go sło­wa je­st tu na miej­scu) po­łą­czo­ny­ch z Po­god­nem Ani Bra­cha­czek i Foch­man­na, do te­go bar­dzo do­bry ba­si­sta po­wyż­szej for­ma­cji Pfe­iff oraz bęb­nia­rz Mi­czów Ko­złow­ski (nie re­ży­ser fil­mo­wy). Pro­duk­cja: Mar­cin Bors. Jak ujął­by to Ma­leń­czuk, je­st to za­tem naj­now­sza po­zy­cja kra­jo­wej su­per­gru­py.

Mó­wi się, że je­st to wy­daw­nic­two sza­lo­ne, ko­lo­ro­we, skrzą­ce się oraz eklek­tycz­ne, to się wszyst­ko mniej wię­cej zga­dza, wi­docz­na obok okład­ka je­st jak naj­bar­dziej na miej­scu, tak jak by­ło, daj­my na to, z „Ombre­olą” Sta­ry­ch Sin­gers. Dźwię­ki le­cą bo­ha­te­rom pły­ty na gło­wę, pla­sti­ko­we kwia­ty, dmu­cha­ne zwie­rzę­ta, a oni z god­no­ścią po­zu­ją i po­ka­zu­ją kla­sę. Tak, la­wi­na, po­top dźwię­ków, a pre­cy­zyj­niej - me­lo­dii. Aran­ża­cje par­kie­to­we („Ade­la”), bez­tro­sko po­po­we („Ślą­zak”), lu­zac­ko-nar­ko­ty­ko­we („Na­na­na­na”), je­st też bur­czą­cy po­miot Deb­bie Har­ry i Billy’ego Ido­la („Swe­ety”). Ze­spół prze­bie­ra w środ­ka­ch, w uro­czy ra­czej spo­sób wę­dru­je po sty­la­ch bez ła­du i skła­du, je­st to do­ść wia­ry­god­ne, ta po­my­sło­wa spon­ta­nicz­no­ść. Nie­ste­ty faj­ne, do­pra­co­wa­ne, cie­płe brzmie­nie pły­ty nie współ­gra ze zróż­ni­co­wa­ną sty­li­sty­ką. Je­st za ład­ne, zbyt wy­gła­ska­ne. Luz wy­da­je mi się przez to wy­po­co­ny, żart her­me­tycz­ny, a tzw. wkład wła­sny ra­czej ni­kły. Je­st nim głów­nie przy­ku­wa­ją­ca uwa­gę wo­ka­list­ka. Resz­ta to nic no­we­go - faj­ne ka­wał­ki, do­bry puls, ale ge­ne­ral­nie siód­my od­rzut po­ma­rań­czy eks­por­to­wa­ny­ch przez Mit­ch & Mit­ch.

Z dzia­łal­no­ści Ani Bra­cha­czek na tej pły­cie wy­nio­słem głów­nie ty­le, że umie śpie­wać i się bar­dzo sta­ra, ma coś w ro­dza­ju ADHD, gdy stoi przed mi­kro­fo­nem. Draż­ni mnie, ale je­st naj­bar­dziej na­tu­ral­nym ele­men­tem pły­ty, or­ga­ni­zu­je te pio­sen­ki wo­kół sie­bie. Dzia­ła, jak­by ude­rzał ją pio­run, ma doj­mu­ją­ce uczu­cie wol­no­ści, któ­re mu­si ko­niecz­nie prze­ka­zać świa­tu - ty­siąc spo­so­bów śpie­wa­nia i z żad­ne­go nie zre­zy­gnu­je. We­wnętrz­ny, przy­jem­ny przy­mus.

Tek­sto­wo (ko­lek­tyw­na ro­bo­ta) mam ta­kie coś na przy­kład, że nie wiem, o czym ta ko­bie­ta ga­da. To nie je­st złe, to je­st po pro­stu. Na przy­kład za wy­star­cza­ją­co istot­ny ze­spół uznał tek­st: „nie­miec­kie pi­wo pi­ją Niem­cy, fran­cu­ska mi­ło­ść tyl­ko dla Fran­cu­zów, pol­skie ro­bo­ty le­czą [przy­da­ło­by się sło­wo „tyl­ko”, bez nie­go się gu­bię - JŚ] pol­skie dzie­ci, a mnie od te­go bo­li gło­wa”. No i? Przez wszyst­kie zwrot­ki Bra­cha­czek bo­li gło­wa („Ko­ko­szo­ne”), a mi się te­go nie chce słu­chać już przy pierw­szej z ni­ch. Cóż, to, że ko­mik świet­nie się ba­wi przy pi­sa­niu pro­gra­mu, nie zna­czy jesz­cze, że pu­blicz­no­ść na je­go wy­stę­pie umrze ze śmie­chu. Faj­nym ka­wał­kiem je­st „Ślą­zak” (do­stęp­ny na my­spa­ce) z na­mol­nym re­fre­nem: „Za­truj [mnie] jak Ślą­za­ka jo­dem, gdy z Cho­rzo­wa sa­mo­cho­dem je­dzie la­tem do Dar­ło­wa”. In­ten­syw­no­ść i na­mol­no­ść OK, ko­lej­ne eta­py do­pra­co­wa­ne­go do gra­nic moż­li­wo­ści ka­wał­ka OK, ale po­wyż­sze sło­wa bu­dzą wzru­sze­nie - ra­mion. Ani śmiesz­ne, ani głu­pie. Pu­sty prze­bieg.

Ta­ki­ch wy­pad­ków zda­rzy­ło się na „Ano” wię­cej. Je­śli jed­nak ktoś je­st mniej wraż­li­wy na war­stwę słow­ną, a ma smut­ne i stre­su­ją­ce ży­cie, po­trze­bu­je wy­tchnie­nia i łak­nie re­lak­su - to Biff na pew­no zro­bi mu róż­ni­cę, a mo­że na­wet śnia­da­nie.

my­spa­ce

2 thoughts on “Biff - Ano”

  1. re­we­la­cyj­na pryt­ka, po prze­slu­cha­niu jej w ca­lo­sci w ne­cie, zde­cy­do­wa­lem sie na kup­no... ce­na tez je­st atrak­cyj­na, ja swo­ja ku­pi­lem przez sms’a (*****)

  2. Sko­ro się ba­wi­my w re­kla­my, to pro­po­nu­ję jed­nak gi­gant (31,99 zł) - 29% ta­niej niż w re­kla­mo­wa­nym po­wy­żej skle­pie (45,13) - lub ser­pent (34,90), nie pa­mię­tam już, w któ­rym z ni­ch ku­pi­łem Biff.

    Pro­szę nie uży­wać KRMP do re­kla­mo­wa­nia skle­pów. Bę­dę ka­so­wał te­go ty­pu ko­men­ta­rze, więc nie ma sen­su się prze­mę­czać wci­ska­niem ctrl+V na mo­jej stro­nie.

Dodaj komentarz