Mał­żeń­stwu nie­wi­do­mych mu­zy­ków z Ma­li chy­ba naj­więk­szą fa­mę da­ło świet­ne „Di­man­che a Ba­ma­ko” (2004). Tam­ten al­bum pro­du­ko­wał Ma­nu Chao, póź­niej Ama­dou & Ma­riam współ­pra­co­wa­li z Da­mo­nem Al­bar­nem (Blur, Go­ril­laz).

Amadou-Mariam-FolilaTe­raz przy­szedł czas na pły­tę, na któ­rej tłum eu­ro­pej­skich i ame­ry­kań­skich go­ści cza­sem na­wet za­głu­sza ulu­bio­ne „so­ul-funk-afry­kań­skie” kli­ma­ty Ma­lij­czy­ków. Wśród tych go­ści są lu­dzie z TV On The Ra­dio, Scis­sor Si­sters, Yeah Yeah Yeahs, tak­że San­ti­gold czy The­ophi­lus Lon­don. Moż­na so­bie wy­obra­zić kie­run­ki, w któ­rych cią­gną głów­nych bo­ha­te­rów al­bu­mu.

Pier­wot­nie au­to­rzy „Fo­li­la” (co w ję­zy­ku bam­ba­ra ozna­cza mu­zy­kę) chcie­li wy­dać dwa al­bu­my: je­den za­re­je­stro­wa­ny w No­wym Jor­ku z mi­tycz­ny­mi „go­ść­mi”, dru­gi za­wie­ra­ją­cy ten sam ma­te­riał, ale na­gra­ny w do­mu Ama­dou i Ma­riam, w Ba­ma­ko. Osta­tecz­nie zmik­so­wa­li jed­no z dru­gim. Lep­sza „Fo­li­la” niż nic, ale tro­chę szko­da. Mo­im zda­niem ma­lij­ska pa­ra wię­cej mo­że za­ofe­ro­wać bo­ha­te­rom współ­cze­snej al­ter­na­ty­wy, niż od nich do­stać. Na szczę­ście sły­chać też afry­kań­skich mu­zy­ków, jak fe­no­me­nal­ny To­uma­ni Dia­ba­te gra­ją­cy na ko­rze (afry­kań­skiej har­fie). Scho­wa­ne w głę­bi pły­ty dwa utwo­ry bez fe­atu­rin­gów - skrom­ne blu­eso­we „Sans Toi” i roz­śpie­wa­ne „Che­rie” - są bar­dzo do­bre. Jed­nak ani an­giel­ski, ani bar­dziej po­po­we czy „świa­to­we” brzmie­nie nie od­bie­ra­ją uro­ku Ama­dou & Ma­riam.

Tekst uka­zał się 19/4/12 w „Du­żym For­ma­cie” - w por­ta­lu wię­cej re­cen­zji

Dodaj komentarz